Na szczęście jechał sam

Przewrócony, kompletnie zniszczony samochód i kierowca na noszach. Obraz tego, co zostało z samochodu, mógłby posłużyć jako element kampanii społecznej pokazującej skutki brawurowej jazdy po alkoholu.

(24 maja) Pisk opon, a po chwili hurkot uderzającego w drzewo i wypadającego z drogi auta. Na miejsce niemal od razu zbiegają się okoliczni mieszkańcy Zarzecza (gmina Chełm), którzy z przerażeniem patrzą na rozbity, stojący na dachu samochód i ciągnące się po jezdni ślady opon.

Po kilkunastu minutach przyjeżdża pogotowie ratunkowe, policja i straż pożarna do zabezpieczenia miejsca zdarzenia. Jak się po chwili okazuje, hondą kierował 29-letni mieszkaniec gminy Chełm. Był pijany, a przez wieś pędził, jakby brał udział w rajdzie. Na łuku drogi stracił panowanie nad kierownicą. Na szczęście jechał sam. To cud, że nie spotkał też wcześniej nikogo na swej drodze i nie doprowadził do wypadku, w którym ucierpiałyby niewinne osoby.

Karetka przewiozła 29-latka do szpitala z podejrzeniem urazu kręgosłupa i złamaniem obojczyka. Był przytomny, a badanie trzeźwości wykazało u niego ponad 1 promil alkoholu. Policjanci zatrzymali mu prawo jazdy. (pc, fot. Chelm4free)