Nagana za krowę

Kara dyscyplinarna pierwszego stopnia za niewyparzony język i naruszenie etyki dla nauczyciela z chełmskiego „ogólniaka”. Pognębiła go uczennica, która przed komisją dyscyplinarną przyznała, że w facebookowej korespondencji belfer nie przebierał w słowach pod adresem swojej szefowej.

Wiosną informowaliśmy, że do internetu wyciekła facebookowa korespondencja nauczyciela II LO w Chełmie (skonfliktowanego z zawieszoną dyrektor szkoły Martą Klasurą) z jedną z uczennic. Informatyk pisał do dziewczyny, że prezydent zawiesiła (jak określił swoją szefową) „krowę”, ale przestrzegał przed „świętowaniem”, bo to „jeszcze nie jest końcowy sukces, ale już coś”. Dziękował przy tym „w swoim i nie tylko w swoim imieniu za ruch z pismami” (uczniowie z klasy, w której wychowawcą jest informatyk, wysłali do urzędu miasta skargę na dyrektorkę oraz pismo broniące wychowawcę w sprawie incydentu na próbie studniówkowego poloneza, podczas której nauczyciel dopuścił się niestosownych komentarzy pod adresem ciemnoskórego chłopca).

Gdy sprawa ujrzała światło dzienne, belfer rękami i nogami zapierał się, że to fotomontaż i pomówienie. Na jego zgubę ewentualnych konsekwencji i nieprzyjemności za kłamstwo przestraszyła się licealistka. Przyznała się do takiej rozmowy ze swoim wychowawcą. Sprawa trafiła do rzecznika dyscyplinarnego dla nauczycieli przy wojewodzie lubelskim, a ten skierował do komisji dyscyplinarnej wniosek o ukaranie belfra z II LO.

Nauczyciel z zarzutem nie stawił się na przesłuchanie, za to jego uczennica po raz kolejny potwierdziła, że taka konwersacja miała miejsce, a nauczyciel informatyki wyrażał się w mało elegancki sposób. Po przeanalizowaniu sprawy komisja kilka dni temu wydała orzeczenie, uznając pedagoga winnym naruszenia obowiązków i etyki pedagoga i wymierzając mu karę nagany z ostrzeżeniem z 3-letnim wpisem do akt osobowych.

To już nie pierwsza nagana za jego niewyparzony język. Kilka miesięcy temu komisja dyscyplinarna ukarała mężczyznę za uchybienie godności zawodu i obrażanie ciemnoskórego ucznia. Nauczyciel odwołał się jednak od orzeczenia komisji i sprawa trafiła do ministerstwa. Jest w toku (tak samo jak sprawa odwołania się Klasury od wymierzonej jej nagany za rzekomo nie dość dobrze zorganizowane nauczanie dla przebywającego w izolatce chłopca chorującego na aplazję szpiku kostnego). (pc)