Narodowcy kontra „Ratujmy Kobiety”?

„Czarna Środa” w Lublinie

„Zakaz aborcji to piekło kobiet”, „Twoja ideologia z dala od mojej biologii”, „Jestem za wolnym wyborem” – pod takimi i podobnymi hasłami w środę, 17 stycznia, odbyła się kolejna już demonstracja przeciwników zaostrzenia prawa aborcyjnego. Tego samego dnia odbywały się podobne akcje w całej Polsce w ramach „Ogólnopolskiego Strajku Kobiet”.

Pod lubelską siedzibą Prawa i Sprawiedliwości w strajku uczestniczyło ponad sto osób – zwolenników liberalizacji przepisów dotyczących przerywania ciąży. 10 stycznia sejm, głosami zarówno PiS, jak i niektórych posłów PO oraz Nowoczesnej, wyrzucił do kosza obywatelski projekt „Ratujmy Kobiety”, który optował nie tylko za złagodzeniem prawa aborcyjnego, ale również za powszechnym dostępem do środków antykoncepcyjnych oraz za rozwojem edukacji seksualnej. Tego samego dnia głosami posłów PiS, PSL i Kukiz15 zdecydowano o dalszym procedowaniu projektu zaostrzającego prawo aborcyjne autorstwa Kai Godek, która mówi wprost, że jej celem jest całkowity zakaz aborcji w Polsce.
Podczas „Czarnej Środy” w Lublinie w ramach pokojowej pikiety rozmawiano o dalszych planach, o edukacji szkolnej w takich kwestiach tego. Protestujący obawiają się głównie o to, że parlamentarzyści doprowadzą do wprowadzenia całkowitego zakazu aborcji nawet w przypadkach, gdy płód jest nieodwracalnie uszkodzony lub ciąża zagraża życiu kobiety.
– Musimy sobie uświadomić, kto jest prawdziwym wrogiem kobiet i przeciwko komu powinniśmy się jednoczyć. Nie ma znaczenia, jak w sejmie głosował Jarosław Kaczyński (był za procedowaniem „Projektu Kobiet” – przyp. red.). Istotne jest to, co jest jego prawdziwym celem. Dla niego ważne jest to, by świadome kobiety, które noszą w łonie płód niemający szans na przeżycie, musiały go urodzić ze świadomością, że dziecko nie przeżyje i będą musiały patrzeć na jego agonię – twierdzi Maja Zaborowska z lubelskiej Nowoczesnej.

Policjanci odwróceni plecami

– Są to pikiety ostrzegawcze. Chcemy zaprotestować przeciwko temu, co się stało. Sytuacja powtórzyła się tak samo, jak rok temu, tylko że wtedy byłą, to całościowa ustawa, która zakazywała aborcji, a w tej chwili małymi kroczkami i po kawałku robi się zakaz, ponieważ w marcu prawdopodobnie zostanie orzeczony zakaz aborcji np. uszkodzonych płodów – dodaje Magdalena Bielska z Ogólnopolskiego Strajku Kobiet Lublin.
Kilku przeciwników strajku usiłowało zakłócić manifestację kobiet, przekrzykując je i wyrywając flagi itp. Byli to głównie narodowcy w czapkach z napisami „White Power”. Po dłuższej chwili i namowach organizatorów oraz uczestników, interweniowała policja. Organizatorzy zamierzają złożyć skargę na zachowanie funkcjonariuszy do ich przełożonych.
– Zdecydowałam się na przerwanie manifestacji z powodu prowokacji, jakich dopuszczali się narodowcy. Prosiliśmy o pomoc policjantów, jednak odwrócili się do nas plecami” – mówiła Maja Zaborowska.
W tym samym czasie nieopodal, bo pod lubelskim ratuszem, odbywała się równie pokojowa manifestacja zwolenników ruchu pro-life, Wśród nich znaleźli się m.in. Tomasz Pitucha – radny miejski PiS oraz Radosław Brzózka – rzecznik prasowy wojewody lubelskiego.
– Mamy ze sobą banery pokazujące ofiary aborcji, nienarodzone dzieci. W ten sposób ginie ok. 1000 dzieci rocznie. Teraz chcemy rozmawiać o projekcie, który został poparty przez większość polityków i który przeszedł do dalszego procedowania, czyli o ustawie „Zatrzymaj aborcję”, dzięki, której tych dzieci będzie zabijanych mniej, na szczęście – twierdzi Magdalena Łońska z Fundacji Życie i Rodzina.
Joanna Niećko