Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych we Włodawie

(1 marca) Włodawianie licznie przybyli na uroczystość ku pamięci Żołnierzy Wyklętych. Obchody rozpoczęła msza św. w ich intencji w kościele pw. św. Ludwika, po której złożono wiązanki pod pomnikiem żołnierzy oddziału AK-WiN. Ze względu na siarczysty mróz i apele rodziców uczniów zrezygnowano z apelu poległych i dłuższych uroczystości przy pomniku.

Do kościoła i pod pomnik przybyły liczne delegacje szkół, służb i instytucji. W sposób szczególny prezentowała się klasa mundurowa z popularnego „Modrzewiaka”. Przemówienia wyjątkowo wygłoszono w kościele, po mszy. Jako pierwszy głos zabrał Andrzej Romańczuk – starosta włodawski. – Dziś zebraliśmy się tu, aby oddać hołd tym, którzy nosili w sercach wartości najważniejsze: Bóg, honor, Ojczyzna – mówił starosta. – I byli gotowi poświęcić za te wartości coś najcenniejszego – życie, czasem nie tylko swoje, ale również swoich najbliższych. Bo kiedy mowa o Żołnierzach Niezłomnych, nie wolno zapominać też o tych, którzy byli z nimi i ich wspierali czynem i słowem, zwłaszcza mam tu na myśli rodziny, które często były za tę pomoc przez komunistyczną władzę brutalnie prześladowane.
Przemawiali także: wicewojewoda Robert Gmitryczuk, o. Dariusz Cichor – przeor klasztoru oo. paulinów, burmistrz Wiesław Muszyński i (pod pomnikiem) kpt. Edmund Brożek. Ten ostatni – 92-letni uczestnik antykomunistycznej partyzantki – nie krył wzruszenia, dziękując uczestnikom uroczystości.
Było patriotycznie i godnie. Jedynie niektórych zdziwił fakt, że byli tacy uczestnicy, którzy dwukrotnie składali wiązanki pomnikiem w różnych delegacjach. Tacy oddani sprawie czy takie braki w znalezieniu chętnych?
Uroczystości przygotowało włodawskie starostwo wraz z kołem Światowego Związku Żołnierzy AK we Włodawie i Stowarzyszeniem Rodzina Katyńska Włodawa. (pk)

Żołnierze wyklęci, żołnierze niezłomni – polski powojenny antykomunistyczny, niepodległościowy ruch partyzancki, stawiający opór sowietyzacji Polski i podporządkowaniu jej ZSRR, toczący walkę ze służbami bezpieczeństwa ZSRR i podporządkowanymi im służbami w Polsce. Liczbę członków wszystkich organizacji i grup konspiracyjnych szacuje się na 120-180 tysięcy osób. W ostatnich dniach wojny na terenie Polski działało 80 tysięcy partyzantów antykomunistycznych. Ostatni członek ruchu oporu – Józef Franczak ps. „Lalek” z oddziału kpt. Zdzisława Brońskiego „Uskoka” – zginął w obławie w Majdanie Kozic Górnych pod Piaskami (woj. lubelskie) osiemnaście lat po wojnie – 21 października 1963 r. W praktyce jednak większość organizacji zbrojnych upadła na skutek braku reakcji mocarstw zachodnich na sfałszowanie przez PPR wyborów do sejmu w styczniu 1947 i powyborczej amnestii, po której podziemie liczyło nie więcej niż dwa tysiące osób. W walkach podziemia z władzą zginęło około 15 tys. ludzi, w tym około 7 tys. członków podziemia.