Nauczy śledczych moresu?

Kierowcy chodnik przy DOGN PKP traktują jak parking

Radny Piotr Popiel (PiS) psioczy na policjantów i prokuratorów parkujących auta przed I Komisariatem Policji i budynkiem Prokuratury Okręgowej w Lublinie przy ul. Okopowej.


– Jest to jedno z niechlubnych miejsc w naszym mieście, gdzie notorycznie utrudnia się przejście – mówi radny Piotr Popiel. Napisał nawet interpelację w tej sprawie do prezydenta miasta. – „Apeluję o podjęcie rozmów z organami władzy i instytucjami, które współpracują codziennie z panem prezydentem, mając na celu egzekwowanie obowiązującego prawa” – prosi radny, dołączając fotografie, na których widać tarasujące chodnik pojazdy policji.
Projekt organizacji ruchu był opiniowany przez wydział drogowy Komendy Miejskiej Policji w Lublinie. Odpowiedź co do egzekwowania przepisów z ratusza jest krótka. – Prawo o ruchu drogowych w zakresie parkowania na chodniku stanowi, że jest ono dopuszczalne w sytuacji, gdy pieszemu pozostawione jest 1,5 metra szerokości chodnika – informuje Karol Kieliszek, z biura prasowego ratusza.
Problem w tym, że często na Okopowej ten warunek nie jest spełniony. – Piesi nie mają tego minimalnego odstępu na przejście. Sytuacja nie zmienia się od lat – dodaje Ryszard Milewski, przewodniczący zarządu dzielnicy Śródmieście.
Zastawianie chodników, tak jak przy Okopowej, kończy się licznymi mandatami. – Sprawdzamy, by od elewacji do pojazdu było co najmniej 1,5 metra odstępu. W tym roku, do 7 kwietnia za nieprzestrzeganie tego przepisu nałożyliśmy 202 mandaty w całym mieście – mówi Robert Gogola, rzecznik prasowy Straży Miejskiej w Lublinie. Zastawienie przestrzeni przeznaczonej pieszym to ryzyko mandatu w wysokości 100 złotych i 1 punktu karnego. Rzecznik nie podał jednak, czy zdarzyło się ukaranie mandatem któregoś z kierowców z prokuratury lub policji.

Fragment placu, nie pas drogowy

Notorycznie zastawiany jest też chodnik przy wewnętrznej drodze obok budynku Dyrekcji Oddziału Gospodarowania Nieruchomościami PKP. O ile przy budynku DOKP parking i chodnik są oddzielone, to od strony placu Kaczyńskiego regularnie można spotkać pojazdy stojące na całej szerokości chodnika.
Ale Straż Miejska nie może ich stąd usunąć. – Jest to fragment placu, który nie leży w pasie drogowym. Stąd tym samym nie mają tu zastosowania przepisy o ruchu drogowym – dodaje Robert Gogola.
Jedynym sposobem na pozbycie się stąd pojazdów jest zmiana statusu tego terenu. – To jedno z niewielu miejsc w centrum, w których przepisy nie pozwalają na podjęcie czynności prawnych w tej sprawie – dodaje rzecznik prasowy Straży Miejskiej.
Dziś piesi, widząc na chodniku rząd stojących pojazdów, decydują się na przechodzenie jezdnią. BCH