Nauczyciele nie stracą pracy?

Reforma oświaty w kształcie proponowanym przez rząd PiS jest przesądzona. O tym chełmskich nauczycieli na specjalnie zorganizowanym spotkaniu poinformowała lubelska kurator oświaty Teresa Misiuk. Zapewniała, że z powodu zmian żaden z nich nie straci pracy. Wręcz przeciwnie, w mieście przybędzie sześć etatów.

 

Na spotkanie z Teresą Misiuk – lubelską kurator oświaty i Robertem Gmitruczukiem – wicewojewodą lubelskim, przyszło ponad dwustu nauczycieli z chełmskich szkół publicznych. Mieli okazję, by poznać wszystkie założenia proponowanej przez Prawo i Sprawiedliwość reformy oświatowej. Nie zabrakło również odpowiedzialnych na miejską oświatę urzędników, z wiceprezydentem Stanisławem Mościckim na czele.
– Każda zmiana budzi niepokój – mówiła kurator Misiuk. – Wszyscy na te zmiany patrzymy przez pryzmat tego, co nas interesuje. Prezydent – przez pryzmat samorządu, dyrektorzy – przez pryzmat szkoły, a rodzice z kolei chcą wiedzieć, na jakim etapie kształcenia będą ich dzieci. Rząd i kuratorium natomiast traktują reformę jako zmianę systemową. Jej efekty mają być ważne dla systemu, a nie konkretnych szkół, miast czy gmin.
Kurator zapewniła, że nauczyciele przez reformę nie stracą pracy. – Obecnie mamy 1 248 oddziałów szóstych klas w szkołach podstawowych i 965 klas pierwszych w gimnazjach – wyjaśniała kurator. – Liczba klas siódmych i ósmych będzie większa, niż obecnie klas pierwszych i drugich w gimnazjach. Te dane mamy z Systemu Informacji Oświatowej. W województwie lubelskim oddziałów będzie więcej o 283. Liczby pokazują, że wszystkie teorie o zwolnieniach nauczycieli można włożyć między bajki. W Chełmie przybędzie sześć etatów pedagogicznych.
Teresa Misiuk odniosła się również do szkół niepublicznych. Według niej, tego typu placówki powinny zatrudniać nauczycieli na normalne umowy o pracę i posiadać swoją bazę lokalową. Jak stwierdziła, nie we wszystkich szkołach niepublicznych subwencja oświatowa jest wykorzystywana w należyty sposób.

Proponowane przez PiS zmiany dotyczą przekształcenia sześcioklasowej szkoły podstawowej w ośmioklasową, trzyletniego liceum w czteroletnie, czteroletniego technikum w pięcioletnie i dodatkowo utworzenia branżowych szkół zawodowych pierwszego i drugiego stopnia. Jednocześnie po roku szkolnym 2018/2019 likwidacji ulegną wszystkie gimnazja. Tam, gdzie dziś funkcjonują zespoły szkół, powstaną najprawdopodobniej szkoły podstawowe z oddziałami gimnazjalnymi. – Zależy nam, by szkoła była jak najbliżej ucznia, a lekcje odbywały się na jedną zmianę. Co ważne, w okresie przekształceń dyrektorzy zachowają swoje stanowiska, a nowe przepisy mają być tak przygotowane, że w momencie zmian nauczyciele i pracownicy administracji oraz obsługi automatycznie zostaną zatrudnieni przez placówkę docelową – podkreślała Teresa Misiuk.
Według autorów reformy, zmiany są potrzebne, bo młodzież po maturze w trzyletnim liceum obecnie nie jest odpowiednio przygotowana do dalszej nauki na studiach. Do zdania matury na poziomie podstawowym, zdaniem kurator Misiuk, młodzieży wystarczyła wiedza z gimnazjum.

Kurator poinformowała, że reforma stworzy możliwość istnienia szkół o obniżonym stopniu organizacyjnym, głównie w małych miejscowościach. Nauczyciele na doskonalenie zawodowe będą mieli do wykorzystania 1 procent wszystkich funduszy, jakie samorząd przeznaczy na oświatę.
Głos na spotkaniu zabierali też nauczyciele. Ewa Suchań, szefowa chełmskiego oddziału Związku Nauczycielstwa Polskiego, raz jeszcze powtórzyła to, o czym związki mówią od miesięcy. – Nie ma przesłanek, by burzyć ustrój szkoły, polskiej oświaty na to nie stać – mówiła. Suchań przekonywała, że chełmscy nauczyciele na reformie stracą i część z nich pożegna się z pracą. – Według ramowego planu nauczania w roku szkolnym dla każdego rocznika będzie 25 godzin mniej, niż obecnie. Mój optymizm nie jest więc tak wielki, jak pani kurator. W Chełmie będą zwolnienia. Reforma zakłada też odejście od kształcenia profilowego w liceach, co w takim razie stanie się z uczniami uzdolnionymi w kierunku matematyki, fizyki czy biologii? – pytała Suchań.
– Każdy chce mieć więcej godzin, polonista – polskiego, a fizyk – fizyki – odpowiedziała Misiuk. – Z siatką godzin poczekajmy na ustalenia ekspertów, którzy ciągle nad tym pracują. Zadaniem każdego nauczyciela jest pracować ze zdolnym uczniem.
Reforma zakłada, że szkoły będą współpracowały z zakładami pracy, w których uczniowie mają mieć praktyki. Sęk w tym, że gdy przyjdzie do egzaminu zawodowego, pracodawcy niechętnie chcą na kilka godzin wyłączyć sprzęt z produkcji, bo z tego powodu ponoszą straty. Mówił o tym Kacper Dubicki z Centrum Kształcenia Praktycznego, który podkreślił też, by CKP był miejscem, gdzie zawodu będą mogli uczyć się uczniowie wszystkich szkół zawodowych.

Elżbieta Pałczyńska-Prus z ZSO nr 7 zaapelowała, by nową sieć szkół zorganizować tak, by dzieci chodziły do szkół znajdujących się najbliżej ich miejsca zamieszkania. Nauczyciele, wykorzystując obecność kurator, zapytali również o podwyżki swoich wynagrodzeń. W przyszłym roku ich płace zostaną zrewaloryzowane. Podwyżka w wysokości około 30 zł na etat ma być odpowiedzią na inflację. Teresa Misiuk przekazała również dobrą informację samorządom. Od nowego roku zdecydowanie zwiększy się subwencja oświatowa na dzieci sześcioletnie, uczęszczające do zerówek, z 1 400 zł na 4 300 zł rocznie. (ptr)