Nęka sąsiadów

Mieszkańcy bloku przy ul. Sienkiewicza mają dość swojego sąsiada. Mężczyzna uprzykrza im życie głośną muzyką i ciągłym dudnieniem z głośników. Już kilka razy sprawa trafiła do sądu, ale ten wyjątkowo łagodnie traktuje byłego funkcjonariusza zakładu karnego.

Głośna muzyka dudniąca do późnych godzin nocnych – zna to chyba każdy, kto mieszka w bloku. Pół biedy, gdy zdarza się to sporadycznie, ale co wtedy, gdy sąsiad „katuje” wszystkich praktycznie codziennie od rana do nocy?

– Kiedyś poszedłem do niego z dzieckiem na rękach i poprosiłem, jak człowieka, żeby ściszył ten hip-hop, bo jest noc, dziecko nie może spać. Odparł, że za pół godziny i na tym rozmowa się skończyła. Potem już przestałem chodzić – opowiada jeden z mieszkańców bloku.

Gehenna mieszkańców bloku na os. Śródmieście trwa od co najmniej dwóch lat. Wszystko przez jednego lokatora, który po odejściu ze służby zamienił ich życie w piekło (nieoficjalnie ustaliliśmy, że chodzi o byłego funkcjonariusza zakładu karnego, który rozstał się z formacją po aferze z jednym z osadzonych.

W 2019 r. „do sieci” trafiły zdjęcia skazanego, świadczące o tym, że miał on dostęp w celi do telefonu komórkowego i Internetu). – On się po prostu czuje bezkarny. Cztery razy składaliśmy zawiadomienie w komendzie, sprawy trafiały do sądu, który nakładał na niego śmiesznie niską karę: po 200-300 złotych. Sąsiad śmieje nam się w twarz, obraża i dalej puszcza muzykę na cały regulator. Tego dudnienia naprawdę nie da się już słuchać – opowiada inny mieszkaniec bloku.

Pod adresem hałaśliwego sąsiada padają tez inne zarzuty: zalane mieszkanie, zapach marihuany unoszący się na klatce schodowej. Dzielnicowy zna problem, ale nikt nic nie robi. Były klawisz jest karany za wykroczenie, a grzywny podobno płaci za niego jego partnerka. Zmęczeni mieszkańcy wspólnoty złożyli do prokuratury zawiadomienie o nękaniu ze strony uporczywie zakłócającego im spokój lokatora. – Jeśli to nie zadziała, będziemy próbowali innych metod – zapowiadają. (pc)