Nerwowo w radzie nadzorczej spółdzielni

Jeszcze w tym roku świdniccy spółdzielcy będą głosowali nad zmianą liczby członków rady nadzorczej. Tymczasem na jej ostatnim posiedzeniu gromy zbierał Konrad Sawicki, jeden z jej członków. Jak twierdzi to pokłosie poparcia przez niego wniosku dotyczącego redukcji rady i poinformowanie o sprawie mediów. Innego zdania jest przewodniczący RN. Tłumaczy, że chodzi o nieprawdziwe informacje przekazywane przez Konrada Sawickiego opinii publicznej.
Podczas czerwcowego, walnego zgromadzenia członkowie spółdzielni zgłosili projekt uchwały, który miałby ograniczyć liczbę osób zasiadających w radzie nadzorczej SM w Świdniku. Chodziło o zredukowanie członków tego organu z 15 do 9.
– Zmniejszenie liczebności rady wiąże się z realnymi oszczędnościam, na poziomie ok. 40 tys. zł rocznie – mówił tuż po walnym zgromadzeniu Konrad Sawicki, członek rady nadzorczej świdnickiej spółdzielni. – Myślę, że to jest krok w dobrym kierunku. Obecny zarząd spółdzielni działa prawidłowo, corocznie uzyskuje absolutorium, dlatego jestem przekonany, że 9-osobowa rada nadzorcza również podoła swoim obowiązkom.
Propozycja została podpisana przez 40 członków spółdzielni. Zyskała również poparcie na walnym zgromadzeniu. To z kolei oznaczało, że władze SM musiały rozpocząć prace nad zmianami w statucie spółdzielni. Jeszcze w grudniu tego roku ma się odbyć nadzwyczajne walne zgromadzenie członków SM i to ono zdecyduje o wprowadzeniu, bądź nie, zmian do statutu. Jeśli liczebność rady nadzorczej zmieni się, w przyszłym roku, w czerwcu wybory jej członków odbędą się już na nowych zasadach.

Tymczasem od kilku miesięcy w radzie nadzorczej spółdzielni narastał konflikt. W minionym tygodniu do porządku obrad gremium czuwającego nad pracą SM został wpisany punkt „Wysłuchanie informacji członka RN Konrada Sawickiego na temat celowości i zasadności jego wystąpień medialnych dotyczących pracy organów Spółdzielni Mieszkaniowej w Świdniku oraz jego postawy wobec pozostałych członków RN”.
– Umieszczenie tego punktu nie było w żaden sposób ze mną konsultowane, a bez wątpienia dobre obyczaje nakazywałyby to – mówi Konrad Sawicki. – Zwróciłem na to uwagę podczas posiedzenia rady nadzorczej. Poprosiłem również o wyjaśnienie, czy istnieje przepis, który zobowiązywałby mnie do przedstawiania takiej informacji.
Jak tłumaczy członek rady nadzorczej, dowiedział się tylko, że prezydium rady tak postanowiło i punkt został wprowadzony. Dodaje, że głos w dyskusji zabierała większość członków rady.

– Zarzucano mi, najdelikatniej mówiąc, że to co, przekazuję mediom nie jest prawdą. Jeden z członków rady zapytał oskarżające mnie osoby, jakie informacje konkretnie były według nich nieprawdziwe. Odpowiedzi nie uzyskał– mówił Konrad Sawicki. – W mojej ocenie ta cała dyskusja miała na celu jedynie zdyskredytowanie mojej osoby, dlatego publicznie pytam pana przewodniczącego, który wiódł prym w umoralnianiu mnie, co według niego nie było prawdą. Dla mnie ta sytuacja wskazuje na ewidentny kryzys przywództwa w radzie nadzorczej, czego potwierdzeniem jest fakt, że rada, zamiast zajmować się swoimi statutowymi zadaniami, trwoni czas na takie „przesłuchania”, a za wszystko to płacą spółdzielcy – dodaje Konrad Sawicki.
Jego zdaniem problem tkwi w tym, że część członków rady nadzorczej nie popiera projektu zmniejszenia ilości członków tego organu do 9 osób.
– Musimy pamiętać, że przygotowanie i przeprowadzenie comiesięcznego posiedzenia w obecnym składzie kosztuje spółdzielców około 11 tys. zł. Zmniejszenie liczby członków rady spowoduje oszczędności, które będzie można przeznaczyć na realizację celów naprawdę ważnych dla mieszkańców – mówi Konrad Sawicki.
Sprawę zupełnie inaczej widzi natomiast przewodniczący rady nadzorczej SM. – Wniosek o zmniejszenie liczebności rady w ogóle nie ma związku z tą sprawą – mówi Marian Chałas. – Oprócz niego wpłynęły jeszcze dwie propozycje zmian w statucie, jedna o zwiększenie liczby członków rady nadzorczej, a druga o pozostawienie jej w kształcie obecnym.
Jak tłumaczy przewodniczący, 6 i 7 grudnia odbędzie się walne zgromadzenie członków spółdzielni i to ono podejmie decyzje w tej sprawie. Co jest w takim razie zarzewiem konfliktu z Konradem Sawickim?

– Rada nadzorcza to ciało kolegialne, podejmujące decyzje większością głosów. Pan Sawicki przekazuje o jej działalności nieprawdziwe informacje – twierdzi Marian Chałas. – Mówi choćby, że jedno jej posiedzenie to koszt 11 tys. zł. To nie jest prawda, bo tyle kosztuje utrzymanie rady nadzorczej za cały miesiąc. W tym czasie oprócz posiedzeń są również komisje czy przetargi. W Spółdzielni Mieszkaniowej jest naprawdę dużo pracy i każdy z członków rady nadzorczej ma co robić – dodaje Marian Chałas. (kal)