Nic dla kontraktowych i mianowanych

Prawie milion złotych wyda miasto na wypłatę uśrednień dla nauczycieli, czyli wyrównań do pensji za 2016 rok. Najwięcej dostaną stażyści. Podobnie jak przed rokiem, uśrednień nie otrzymają nauczyciele kontraktowi i mianowani.

Obowiązujący od 2009 r. system wynagradzania nauczycieli każdego roku dzieli pedagogów. Ministerstwo edukacji ustaliło średnie stawki płac. Nauczyciel dyplomowany ma zarobić miesięcznie 5 000 zł, mianowany – 3 913 zł, kontraktowy – 3 016 zł, a stażysta – 2 717 zł (wszystkie kwoty brutto). Nie oznacza to jednak, że wszyscy nauczyciele tyle zarabiają. Jedni mogą dostać więcej, drudzy mniej, ale średnie podane przez resort muszą się zgadzać. Do nich zalicza się wszystkie składniki wynagrodzenia, czyli pensję zasadniczą, dodatki stażowy, motywacyjny, funkcyjny, za wychowawstwo klasy, opiekuna stażu, a także trzynastki, nagrody jubileuszowe i odprawy emerytalne. Każdego roku urzędnicy muszą policzyć, czy średnia wynagrodzeń zgadza się. Jeśli nauczyciele dostali za mało pieniędzy, należą im się wyrównania.
Średnie mocno odbiegają od zasadniczych płac nauczycieli, które wynoszą odpowiednio (brutto): 2265 zł – dla stażysty, 2331 zł – kontraktowego, 2647 zł – mianowanego, a dyplomowanego – 3109 zł. Wielu z nich twierdzi, że nawet z dodatkami: motywacyjnym, stażowym, za wychowawstwo klasy nie osiąga ministerialnej średniej.
W 2016 roku średnie wynagrodzenia, według wyliczeń urzędników, dostali nauczyciele kontraktowi i mianowani. Z kolei stażystom i dyplomowanym urząd będzie musiał dopłacić. Stażyści dostaną średnio po 1 600 zł, a dyplomowani po 868 zł brutto. W sumie miasto na wypłatę wszystkich uśrednień wraz z pochodnymi wyda 945 251 zł. Przed rokiem było to 445 tys. zł. Najwięcej uśrednienia kosztowały samorząd w 2011 roku. Wówczas na wyrównania do pensji nauczycieli trzeba było wydać prawie 3 mln zł. (ptr)