Nie będzie ani taniej, ani bezpieczniej

Trzy petycje i trzy odmowy rozpatrzenia. Oficjalnie z powodu nieusuwalnych błędów formalnych, czyli braku wskazanego nazwiska reprezentanta grupy i adresu do korespondencji. – Nieznajomość prawa szkodzi – skwitował radny M. Chybiak.

Trzyosobowa grupa mieszkańców gminy Chełm złożyła trzy petycje. Jedna, o której pisaliśmy już wcześniej, dotyczyła obniżenia podniesionych o 100 proc. opłat za odbiór śmieci. Druga i kolejna – poprawy bezpieczeństwa na drodze, poprzez przebudowę i poszerzenie drogi łączącej Zawadówkę z ul. Metalową w Chełmie oraz wydzielenie pasa dla pieszych, a także budowę dwóch progów zwalniających na drodze Zawadówka – Żółtańce-Kolonia. Wszystkie trzy miały za jednym zamachem trafić pod obrady radnych na ostatnim posiedzeniu. Pozostały bez rozpatrzenia, za to radni wytknęli – ich zdaniem – kardynalne błędy.

– Po ocenie formalnej członkowie komisji uznali, że petycje zawierają nieusuwalne błędy formalne – powiedział radny Marek Chybiak, przewodniczący Komisji Skarg, Wniosków i Petycji Rady Gminy Chełm.

Chodzi o to, że pod petycjami podpisały się trzy osoby, a to już grupa, zatem wnioskujący powinni wskazać na piśmie nazwisko swojego reprezentanta i podać jego adres do korespondencji, co potwierdzić miał radca prawny urzędu. Braki te nie podlegają uzupełnieniu na wezwanie wnioskodawcy, a radni po stwierdzeniu błędów nie mogą rozpatrywać petycji – koło się zamyka.

Na dodatek, co zauważył Chybiak, nawet znając dobrze jednego z wnioskodawców, bo aspirował on do stanowiska wójta, nie mogli z góry uznać go za reprezentanta grupy, bo – i tu radny powołał się na konstytucję – wobec prawa wszyscy są równi. I choć na tym można by już zakończyć, radni zdaje się mieli niezły ubaw, dając prztyczka w nos „wnioskującemu”.

– Czy są jakieś listy poparcia? – dopytywał radny Lucjan Jarocki w kontekście petycji o obniżenie opłat za wywóz śmieci, gdzie wnioskujący pisali o ponad tysiącu popierających ich mieszkańców gminy, a wtórował mu wójt gminy – Wiesław Kociuba.

– Ja bym tu raczej mówił o rzekomej liście. Z tą listą jest jak yeti: wszyscy wierzą, że istnieje, ale nikt go nie widział – skwitował Chybiak. (pc)