Nie będzie budowy, będzie protest?

Mieszkańcy Biskupińskiej, którym nie udało się doprosić o remont ulicy, zapowiadają zorganizowanie protestu

Budowa nieutwardzonego odcinka ulicy Biskupińskiej od ul. Gnieźnieńskiej do granic miasta nie zostanie dopisana do budżetu Lublina na ten rok. Domagali się tego się okoliczni mieszkańcy, którzy są mocno rozczarowani i zastanawiają się nad zorganizowaniem protestu.


Dlaczego inwestycja ostatecznie nie znajdzie się w budżecie? – Nie udało się wygospodarować środków, które pozwoliłyby uruchomić to zadanie. Niewykluczone, że wprowadzenie do budżetu budowy ul. Biskupińskiej będzie można wprowadzić przy opracowywaniu uchwały budżetowej na rok 2020. Nie będzie to stanowiło zagrożenia dla posiadanej dokumentacji zadania, gdyż jej ważność upłynie dopiero w grudniu 2020 r – mówi Karol Kieliszek z biura prasowego ratusza. To zmiana w stosunku do tego, co urzędnicy deklarowali jeszcze kilka miesięcy temu.

Okoliczni mieszkańcy nie kryją rozczarowania. – Rozumiemy kwestię zachowania równowagi budżetowej, ale o budowę tej drogi walczymy od lat. Drogi o mniejszym znaczeniu już powstały, a nasza od lat jest pomijana, dlatego zastanawiamy się nad zorganizowaniem protestu – mówi Mateusz Haberek, mieszkaniec Biskupińskiej.

Przypomnijmy, że w lutym br. Monika Orzechowska, radna klubu Krzysztofa Żuka, zwróciła się do prezydenta z apelem o „znalezienie pieniędzy w budżecie na budowę ulicy od Gnieźnieńskiej do granic miasta”. – Mieszkańcy wykonali dokumentację projektową, która złożona jest w Zarządzie Dróg i Mostów i posiada prawomocne pozwolenie na budowę z 2017 roku. Decyzja odmowna oraz nieuwzględnienie tej inwestycji w budżecie będzie zaprzeczeniem idei przyświecającej wdrażaniu mechanizmów inicjatywy lokalnej, ograniczając aktywność mieszkańców i ich wpływ na życie miasta – stwierdziła w swojej interpelacji Monika Orzechowska.

Artur Szymczyk, zastępca prezydenta ds. inwestycji i rozwoju, przychylił się do tej prośby. – Wniosek o wprowadzenie do planu finansowego budowy ul. Biskupińskiej został złożony przez Zarząd Dróg i Mostów – odpowiedział wówczas Szymczyk.

Grzegorz Rekiel