Nie będzie pomnika ofiar komunizmu?

Pomnik Ofiar Komunizmu wykonany według koncepcji krakowskich artystów Michała Dąbka i Jana Kuki miał stanąć na placu Singera

Był już wybrany najlepszy projekt, wskazana lokalizacja i kosztorys. Teraz wszystko wskazuje, że pomysł i cała praca radnego Stanisława Brzozowskiego pójdzie na marne i na placu Singera w Lublinie Pomnik ofiar komunizmu nie powstanie. – Jestem całą sytuacją załamany. Na zwołanym na ten tydzień zebraniu Społecznego Komitetu Budowy Pomnika podam się do dymisji i wystąpię o jego rozwiązanie – mówi radny Brzozowski.


Jeszcze kilka miesięcy temu wszystko zmierzało w dobrym kierunku. Pod koniec stycznia br. powołany przez radnego Stanisława Brzozowskiego (PiS) Społeczny Komitet Budowy Pomnika Ofiar Komunizmu rozstrzygnął konkurs na projekt pomnika – wygrała koncepcja Michała Dąbka i Jana Kuki z Krakowa. Monument miał przedstawiać krzyże połączone w kratownicę, spomiędzy których wyrastają żywe drzewa, co miało symbolizować odradzające się na gruzach systemu komunistycznego życie. Miał stanąć na placu Singera, u zbiegu ul. Lwowskiej i Podzamcze, gdzie jeszcze w latach 80-tych stał pomnik Bolesława Bieruta.

Na organizację konkursu Brzozowskiemu udało się pozyskać 50 tys. zł z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz od sponsorów. Pełen zapału samorządowiec zabierał się za szukanie pieniędzy na samo wykonanie i postawienie pomnika, którego koszt szacował na ok. 1,2 mln zł. – Chodzi o przekazanie następnym pokoleniom prawdy historycznej o ogromie ofiar komunistycznego systemu – mówił wówczas Stanisław Brzozowski, przewodniczący SKBPOK. – Część środków na jego budowę na pewno będzie pochodziła z ministerstwa kultury. Liczymy też na Bogdankę i PGE, które wyłożyły pieniądze na organizację konkursu oraz Orlen. Wsparcie budowy obiecał także Instytut Pamięci Narodowej – wymieniał radny.

Sprawy przybrały jednak zły obrót i projekt najprawdopodobniej nie doczeka się jednak realizacji. – Okazało się, że miejsce pod pomnik jest na etapie odzyskiwania przez spadkobierców wywłaszczonych właścicieli i procedura ta może trwać jeszcze ok. 3 lat, a do tego czasu nie można podejmować żadnych decyzji w stosunku do tego obszaru – poinformował nas w ubiegłym tygodniu Stanisław Brzozowski, ale nie to jest największy problem, podobnie jak brak póki co jakichkolwiek środków na jego realizację. – Najgorsze jest to, że ze strony innych członków Społecznego Komitetu Budowy Pomnika, nie ma żadnego zaangażowania. Dotychczas lwią część pracy i wszelkich działań wykonałem sam poczynając od założenia tego stowarzyszenia i jego rejestracji, poprzez zorganizowanie konkursu i pozyskanie na niego środków. Kiedy z powodu epidemii i kłopotów osobistych musiałem nieco sprawę odpuścić nikt z członków stowarzyszenia nie wykazał żadnej inicjatywy zadowalając się rolą figuranta.

Jak twierdzi radny tą całą sytuacją jest załamany i zniechęcony. – Dlaczego tylko mnie ma zależeć na wybudowaniu tego pomnika? – pyta i zapowiada, że na zwołanym na 28 września walnym zebraniu członków SKBPOK podam się do dymisji i zaproponuję rozwiązanie stowarzyszenia.  Marek Kościuk