Nie chcą, ale muszą

Zapytaliśmy wójtów gmin powiatu krasnostawskiego, co sądzą o przeprowadzeniu wyborów prezydenckich w czasie pandemii. Ci, którzy odpowiedzieli, przyznali, że robią, co do nich należy, ale raczej niechętnie. Jacek Lis, wójt Żółkiewki ma nadzieję, że do majowych wyborów jednak nie dojdzie.

Wójtów zapytaliśmy nie tylko o to czy wybory powinny się odbyć 10 maja, ale też o komentarz do słów marszałka Ryszarda Terleckiego, który zagroził samorządowcom, którzy nie będą chcieli przygotowywać się do wyborów, że „stracą swoje stanowiska”

– Tak, przygotowujemy się do czynności związanymi z wyborami prezydenckimi. Jesteśmy częścią organu wykonawczego, wiec jeśli będzie decyzja, że wybory mają się odbyć, to nie widzę innej możliwości, by ich nie organizować – uważam, że jesteśmy Państwem Prawa i nie wyobrażam sobie go nie respektować.

Zatem gdyby do tego doszło, to dołożymy wszelkich starań, by wybory odbyły się przy zapewnieniu pełnego bezpieczeństwa dla mieszkańców, członków komisji wyborczych i pracowników uczestniczących w ich organizacji – komentuje Artur Sawa, wójt gminy Łopiennik Górny. – W mojej ocenie jesteśmy w sytuacji, gdy nasila się pandemia, są trudności z dostępem do środków ochrony osobistej, służba zdrowia apeluje o wszelką pomoc, to sprawy wyborów powinny zostać skierowane na dalszy plan. Nie to jest w tej chwili najważniejsze.

Mam świadomość, że wprowadzenie środków nadzwyczajnych będzie kosztowne, ale przecież nie wycenia się życia ludzkiego. Ponadto z posiadanych informacji wstępnych wiem, że może brakować kandydatów do obsadzenia komisji obwodowych z obawy przed zakażeniem jak to miało miejsce w innych krajach np. chociażby Francja. Odnośnie wypowiedzi Marszałka Terleckiego jest już lawina krytycznej wypowiedzi, do której się przyłączam i pozostawiam bez komentarza – dodaje.

Jacek Lis – wójt Żółkiewki i sekretarz tej gminy Marcin Zając zgodnie przyznają, że mają nadzieję, iż rząd nie podejmie tak nieodpowiedzialnej decyzji, jaką byłaby organizacja wyborów w czasie pandemii. – Mamy też nadzieję, że rząd nie narazi nas wszystkich na niebezpieczeństwo związane z rozprzestrzenianiem się epidemii wirusa, bez względu na to, jaką formę tych wyborów będziemy mieli – mówią Lis i Zając.

Jerzy Lewczuk, wójt Izbicy, przyznaje, że wykonuje zalecenia Państwowej Komisji Wyborczej. – W chwili obecnej oczekujemy na zgłaszanie kandydatów do Komisji Wyborczych, obecnie brak jest takowych zgłoszeń, a co jest wiadomym, można zgłaszać się drogą elektroniczną. Z pewnością przygotujemy również listy wyborcze oraz lokale – mówi Lewczuk, ale dodaje: – Kontrowersje może budzić możliwość wyposażenia lokali wyborczych w niezbędne środki ochrony, tak członków Komisji jak i obywateli głosujących. Biorąc pod uwagę fakt, iż brak jest obecnie na rynku możliwości zakupu maseczek i rękawiczek jednorazowego użytku.

Wójt Izbicy zaznacza, że jego prywatne odczucia odnośnie przeprowadzenia wyborów w czasie pandemii nie mają znaczenia i nie mogą wpływać na wykonywanie przez niego obowiązków. – Jednak liczymy, że w trosce o zdrowie i życie obywateli władze państwa podejmą prawidłowe decyzje. W odniesieniu do słów Marszałka Terleckiego informujemy, że Marszałek Sejmu nie jest organem nadzoru nad działalnością jakichkolwiek organów Gminy, w tym nad organem Wójta, w związku z tym takiej wypowiedzi nie traktuję poważnie, z całym szacunkiem dla Urzędu Marszałka – napisał do nas Lewczuk.

Aleksandra Granat z Urzędu Gminy Fajsławice poinformowała nas, że gmina rozpoczęła wszelkie niezbędne procedury przewidziane kalendarzem wyborczym, związane z przygotowaniem się do wyborów prezydenckich 10 maja. – Osobiste komentarze i spostrzeżenia nie mają tutaj znaczenia. Jako urzędnicy wykonujemy swoje obowiązki – stwierdziła. (kg)