Nie chcą urn

Kolejni chełmscy samorządowcy uważają, że wybory prezydenckie powinny zostać przełożone. – Nie możemy narażać zdrowia i życia mieszkańców i pracowników naszego urzędu i zmuszać ich do zasiadania w komisjach – mówią i dodają, że hipokryzją jest nakładanie obostrzeń na ludzi a z drugiej strony nakłanianie ich do wzięcia udziału w głosowaniu.

Przed tygodniem pisaliśmy o burmistrzach chełmskich gmin, którzy uważają, że wybory prezydenckie należy przełożyć. Ze względu na trwającą pandemię samorządy nie są w stanie wypełnić kalendarza wyborczego m.in. przyjąć od pełnomocników komitetów wyborczych list kandydatów do komisji, bo to wymaga fizycznego kontaktu pracownika urzędu z pełnomocnikiem, który jeździ po całym powiecie. – A pomimo tego, że pracujemy, to urzędy są zamknięte dla interesantów – mówił nam Stanisław Bodys, burmistrz Rejowca Fabrycznego i Hieronim Zonik, burmistrz Siedliszcza.

– Bez pracowników urzędu wybory się nie odbędą a nikt nie chce zasiadać w komisji i narażać swojego zdrowia i życia – mówi Tadeusz Górski, burmistrz Rejowca. – Wszyscy samorządowcy mówią, że to niebezpieczne i apelują o przełożenie wyborów. Jeżeli zostaniemy postawieni pod ścianą to, owszem, przygotuję miejsce na lokal wyborczy w remizie strażackiej, bo do urzędu nie wpuszczę ludzi. Niech tam pracuje komisja. Ale urzędników do pracy nie zmuszę.

Możliwości przeprowadzenia wyborów z lokalami wyborczymi i urnami nie widzi także Henryk Maruszewski, wójt Białopola, który sam właśnie zakończył dwutygodniową kwarantannę.

– Dziwię się PiSowi, że nie chce przełożyć terminu wyborów, bo wbrew pozorom poparcie może im jeszcze wzrosnąć – uważa wójt. – Patrząc na nasz przykład reakcja władz była właściwa, praktycznie poradziliśmy sobie z epidemią w gminie. Teraz wystarczy poczekać aż pandemia przycichnie. Dla wyborców przecież lepiej jest, gdy będą głosować bez żadnej dozy strachu. Przecież wybory samorządowe były przesuwane i nic się nie stało.

Niektórzy urzędnicy wyborczy powołani przy gminach np. w Wierzbicy czy Sawinie zapowiedzieli, że listy kandydatów na członków komisji mogą zostać przesłane pocztą. Ale wydarzenia sprzed tygodnia i pomysł zmiany zasady głosowania ze stacjonarnego na korespondencyjny dla wszystkich obywateli, świadczy o tym, że i rząd widzi kłopot w normalnym zorganizowaniu wyborów. Ale za nic nie chce słyszeć o ich przełożeniu. (bf)