Nie chcę stąd wyjeżdżać

Filip Jastrzębski

Tyle przyjaźni tutaj nawiązałem, że ciężko byłoby mi wyjechać z Lublina na stałe – mówi Filip Jastrzębski, przewodniczący Młodzieżowej Rady Miasta Lublin, z którym rozmawiamy m.in. o planach na przyszłość, działalności rady i staraniach Lublina o tytuł Europejskiej Stolicy Młodzieży 2023. Na co dzień Filip Jastrzębski uczy się w XXX Liceum Ogólnokształcącym im. Księdza Jana Twardowskiego (dawne Gimnazjum nr 10). Chodzi do klasy maturalnej.

Grzegorz Rekiel: Zasiadanie w młodzieżowej radzie miasta to pierwszy krok w kierunku tego, aby zostać „dorosłym radnym”. Taką drogę przeszedł np. Marcin Bubicz z klubu Krzysztofa Żuka. Marzysz o tym, aby zasiąść kiedyś w „dorosłej radzie miasta”?

Filip Jastrzębski: Nie określałbym tego jako marzenia. Może kiedyś wystartuję w wyborach samorządowych, jeśli nadarzy się taka okazja, natomiast nie nastawiam się na to i nie składam żadnych deklaracji w tym zakresie. Mogę jedynie zadeklarować, że cały czas będę działać na rzecz mieszkańców.

Jesteś przewodniczącym młodzieżowej rady, a więc w pewnym sensie – już osobą publiczną. Dobrze czujesz się w tej roli?

Szczerze powiedziawszy jest to dla mnie pewna nowość, choć w życiu publicznym funkcjonuję już jakiś czas. Za mną wiele spotkań z posłami, radnymi, urzędnikami, panem prezydentem, konferencji czy kongresów, więc trochę się tego nazbierało. Aczkolwiek ciężko mi powiedzieć czy określałbym siebie osobą publiczną. Wiem o tym, że jestem osobą, którą czasami można w mediach zobaczyć, ale czy to już podlega pod status osoby publicznej, ciężko mi powiedzieć. Na pewno jest to pewien rodzaj wyzwania, ale także wyraz dużego zaufania, jakim obdarzyli mnie najpierw uczniowie mojego liceum, później radni Młodzieżowej Rady, powierzając mi funkcję przewodniczącego.

Chodzisz do ostatniej klasy liceum. Jakie masz plany po maturze?

Wybiorę się na studia – to jest pewne. Prawdopodobnie będzie to politologia lub inny kierunek związany z naukami politycznymi czy społecznymi. Od roku pracuję w biurze poselskim (Michała Krawczyka z Koalicji Obywatelskiej – przyp. aut.), od niedawna także doradzam mojemu przyjacielowi w prowadzeniu spółki transportowej, poznając jednocześnie zasady funkcjonowania tej branży. Zatem o swoją przyszłość na rynku pracy – jestem raczej spokojny. A jeśli chodzi o naukę, będę ją prawdopodobnie kontynuował w Lublinie. Tyle lat mieszkam tutaj, tyle przyjaźni nawiązałem, że ciężko byłoby mi wyjechać na stałe.

Przejdźmy do działalności młodzieżowej rady miasta, która niedawno zaczęła kolejną kadencję. Na pierwszej sesji przyjęliście stanowisko, w którym skrytykowaliście zachowanie jednego ze swoich kolegów, który obraził kobiety strajkujące przeciwko zaostrzaniu prawa aborcyjnego. Co do tego, że mówienie o kimkolwiek „protestujące urządzenia kuchenne” jest niewłaściwe – jesteśmy zgodni, ale samorząd to raczej „praca u podstaw”, a nie „wielka polityka”. Nie macie wrażenia, że poruszanie tego tematu było niepotrzebne? Naraziliście się na zarzuty ze strony Konfederacji, która zarzuciła Wam upolitycznienie.

Stanowisko o którym mowa, zostało napisane przez grupę radnych. Zostało ono przyjęte miażdżącą przewagą głosów. Obejmując stanowisko przewodniczącego powiedziałem, że możemy się różnić, natomiast nie ma i nie będzie zgody na nienawiść, na hejt, na obrażanie kogokolwiek wyłącznie dlatego, że ma inne poglądy. Zachowanie radnego było naganne, skierowałem w związku z tym pismo do dyrektora jego szkoły, nie można było na tak skandaliczne zachowanie nie zareagować. Zgadzam się, że samorząd to jest praca u podstaw, wychodzę jednak z założenia, że samorząd ma nie tylko prawo, ale także obowiązek wyrażać swoją opinię na temat działań, które są podejmowane „u góry”. Dla Rady najważniejszymi sprawami są sprawy lubelskiej młodzieży. Jeśli jednak pojawia się temat, który w młodzież uderza w mniejszy lub większy sposób, to reagujemy. Nikt nie zabierze nam możliwości zabierania głosu w ważnych sprawach. Jeśli chodzi o zarzuty Konfederacji o upolitycznienie – szczerze powiedziawszy średnio mnie one zainteresowały. Zarzut o upolitycznienie uważałbym za słuszny, gdyby za jakimkolwiek działaniem stała partia polityczna, a tak nie było.

Lublin walczy o tytuł Europejskiej Stolicy Młodzieży 2023. To najważniejszy temat, jakim się obecnie zajmujecie jako radni?

Zdecydowanie tak. Od wielu miesięcy pracowaliśmy nad aplikacją konkursową z panią wiceprezydent Beatą Stepaniuk – Kuśmierzak. Werdykt mieliśmy poznać 25 listopada, niestety z przyczyn od nas niezależnych, a tak naprawdę nie wiadomo do końca jakich, termin został przełożony . Radni brali też udział w spotkaniu z Komisją Europejską, na której przedstawiona została aplikacja miasta. Wcześniej brali udział w wielu spotkaniach, na których omawiane były kwestie związane z ESM. Przesyłali swoje propozycje, materiały, które pomogły w stworzeniu ostatecznego kształtu aplikacji.

Podejmujecie też inne inicjatywy?

Oczywiście. Mamy grudzień – miesiąc, w którym jeszcze bardziej skupiamy się na działaniach charytatywnych (wywiad został przeprowadzony przed Bożym Narodzeniem – przyp. aut.). Organizujemy z AZS turniej o Puchar Prezydenta Lublina w piłkę nożną halową, który ma na celu zebranie darów dla jednego z domów dziecka. Niestety odbędzie się bez udziału publiczności z powodu panującej epidemii, zatem w zbiórkę będą zaangażowani głównie zawodnicy. Angażujemy się także w zbiórki dla domu samotnych mężczyzn i innych ośrodków pomocy. Będziemy także organizować w kongres samorządów uczniowskich. Na każdej sesji radni wychodzą z nowymi pomysłami, udzielane są różne patronaty.

Jak wygląda Wasza praca w dobie pandemii? Spotykacie się na żywo czy większość przedsięwzięć odbywa się zdalnie, np. za pomocą systemu do wideokonferencji?

Niestety obostrzenia nie pozwalają na spotykanie się w tak dużym gronie stacjonarnie. Jest przygotowany specjalny system, z którego również korzysta Rada Miasta Lublin do prowadzenia sesji, do głosowań, zatem większość naszych działań w tym momencie odbywa się zdalnie. Aczkolwiek, gdy tylko pojawi się możliwość spotykania się w większym gronie, chcielibyśmy wrócić do stacjonarnego działania, uważam, że jest to zdecydowanie bardziej efektywne, mogąc przy kawie czy herbacie pracować nad pomysłami i działaniami. Po paru miesiącach funkcjonowania głównie w internecie widzę, że większość osób ma już dość siedzenia przez komputerem czy tabletem. Musimy jednak poczekać, aż obostrzenia zostaną złagodzone.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here