Nie ma latania na fajkę

Uczniowie Zespołu Szkół Gastronomicznych i Hotelarskich w Chełmie mają zakaz opuszczania budynku szkoły podczas przerw. Wyjścia broni albo ochroniarz, albo woźna. – Czujemy się jak w więzieniu – skarżą się uczniowie na te nadzwyczajne środki bezpieczeństwa.

Każdy uczeń wchodząc i wychodząc ze szkoły musi przyłożyć do czytnika specjalną kartę. Marta Mazurek, dyrektor Zespołu Szkół Gastronomicznych i Hotelarskich, tłumaczy, że placówka zdecydowała się na takie rozwiązanie ze względów bezpieczeństwa. – Dzięki temu na teren szkoły nie może wejść nikt obcy – zapewnia.
Uczniom takie nadzwyczajne środki bezpieczeństwa się nie podobają. – Z jednej strony rozumiemy takie obwarowanie, o ile miałoby faktycznie służyć temu, aby nikt niepożądany nie kręcił się po szkole. Ale powiedzmy sobie szczerze – to nie o to w tym wszystkim chodzi, tylko o to o, żeby nas więzić. Pełnoletni uczniowie nie mogą wyjść w czasie przerwy na zewnątrz (np. do samochodu, do sklepu), bo przy drzwiach stacjonuje albo ochroniarz, albo woźna. To jakaś paranoja – ubolewa młodzież.
O odniesienie się do skargi poprosiliśmy Kuratorium Oświaty w Lublinie. – Zapewnienie bezpieczeństwa uczniom w szkole jest jednym z fundamentalnych zadań każdej placówki oświatowej. A zezwolenie na wychodzenie uczniów w czasie przerw poza jej teren jest narażeniem ich na – bądź co bądź – niebezpieczeństwo – zauważa Jolanta Misiak z kuratorium. – Podam skrajny przykład: jeśli uczeń opuści teren szkoły w czasie lekcji i będzie miał wypadek, kto w takiej sytuacji za to odpowie?
Inną kwestią jest to, że uczniowie chełmskich „Gastronomów” na takie zarządzenie sami sobie zapracowali. – Wielokrotnie otrzymywałam telefony z pretensjami od mieszkańców okolicznych bloków i instytucji, które są zlokalizowane nieopodal naszej placówki, że uczniowie tabunami wychodzą, palą papierosy i śmiecą. Nie ma mojej zgody na takie zachowanie – mówi stanowczo dyrektor. (mg)