Nie mają za co ratować zwierząt

Rozpaczliwy apel krasnostawskiej sekcji Straży Ochrony Zwierząt. – Nie mamy jak uratować kolejnego życia! To już chyba koniec…? – żalą się wolontariuszki.

– Nie mamy jak uratować kolejnego życia… To już chyba koniec. Nie wiemy, od czego zacząć. Jakich mamy użyć słów. Jest nam wstyd, że po raz kolejny jesteśmy zmuszeni błagać Państwa o pomoc. Brakuje nam pieniędzy – piszą wolontariuszki krasnostawskiej sekcji Straży Ochrony Zwierząt. – Jesteśmy w stanie poświęcić, prywatny czas, mamy motywację, by pomagać tym, którzy nie mają głosu.

Jednak w sytuacji, gdy brakuje nam pieniędzy, czujemy się zupełnie bezsilni… Jak ratować zwierzęta, gdy na koncie pustki? Jak leczyć te, które są pod naszą opieką? Nie mamy za co utrzymywać podopiecznych! Chcielibyśmy mówić tylko dobre wiadomości, ale nie da się tego osiągnąć bez pieniędzy. Dzięki nim możemy pomagać. Badania, diagnostyka leki, jedzenie – to wszystko kosztuje krocie.

Nas na to nie stać. Pod opieką mamy mnóstwo zwierząt i nie radzimy sobie z utrzymaniem ich – dodają. Wolontariuszki podkreślają, że nie proszą o wiele. Zauważają, że gdyby każdy, komu bliskie są zwierzęta, wpłacił choć złotówkę, pozwoliłoby to uratować życie niejednemu psiakowi czy kociakowi. Zbiórka na rzecz krasnostawskiej Straży Ochrony Zwierząt odbywa się na stronie ratujmyzwierzaki.pl. (k)