Nie mówię „do widzenia”, a „do zobaczenia”

Aneta Łabuda (na zdjęciu z prawej) z MKS Perła Lublin trzy razy z rzędu (w 2018, 2019 i 2020 roku) wywalczyła mistrzostwo Polski. W swoim dorobku ma także złoto zdobyte w 2017 r. z GPTR Gdynia

Choć sezon 2019/2020 zakończył się (przedwcześnie) dokładnie przed tygodniem, wiemy już, że w kolejnych rozgrywkach w zespole mistrzyń Polski nie zobaczymy Anety Łabudy. Skrzydłowa MKS kilka tygodni temu poinformowała, że po zakończeniu sezonu przenosi się do francuskiego E.S Besancon Feminina.


Aneta Łabuda zespół z Lublina reprezentowała od lipca 2017 roku. Do drużyny przeszła z ekipy mistrzyń Polski, GPTR Gdynia. Z lubelskim MKS trzy razy z rzędu (w 2018, 2019 i 2020 roku) zdobyła złote medale! Ostatni mecz w barwach lubelskiej siódemki rozegrała niespełna dwa tygodnie temu, w Pucharze Polski w Koszalinie, z tamtejszymi akademiczkami.

– Chyba nikt się wtedy tego nie spodziewał, że to będzie mój ostatni mecz w barwach MKS, ale decyzja o zakończeniu rozgrywek ligowych była konieczna. Liczy się przede wszystkim nasze zdrowie. Szkoda jednak, że akurat tak smutny i nieudany dla nas mecz  (od red. lublinianki przegrały w półfinale 20:24) był moim pożegnaniem, przynajmniej na jakiś czas, z klubem i polskimi parkietami – mówi Aneta Łabuda.

25-latka po sezonie 2019/2020 opuszcza zespół MKS Perła, przenosząc się do francuskiego E.S Besancon Feminina, z którym nasz zespół rywalizował w 2018 roku, w trzeciej rundzie Pucharu EHF. W Lublinie był remis 22:22, a na wyjeździe rywalki wygrały 31:28 i awansowały do fazy grupowej. Aneta Łabuda w obu spotkaniach rzuciła po pięć bramek.

– Liga francuska jest bardzo dobra i wyrównana. Zależało mi przede wszystkim na graniu, a akurat w E.S Besancon Feminin będę miała taką możliwość, a przynajmniej na to liczę. Nie boję się też jednak zdrowej rywalizacji i jestem gotowa walczyć z drugą skrzydłową o pozycję. Najważniejsze jednak, by nie trafić do klubu, w którym cały sezon „grzałoby się ławę”.

Wszystko oczywiście okaże się w praniu, ale mam nadzieję, że w moim przypadku tak nie będzie. Póki co jadę spróbować swoich sił. Wyjazdy za granicę mają dwa scenariusze: albo jest super i nie chcesz wracać, a gdy już wracasz, to tylko po to, by skończyć karierę w jakimś polskim klubie albo wracasz po roku, bo wiesz, że gra w innej lidze nie jest dla ciebie. Zobaczymy, jak będzie w moim przypadku – dodaje 25-letnia skrzydłowa zaznaczając: – Nie mówię „do widzenia” a „do zobaczenia”. BAS