Nie można zaciemniać miasta w pogoni za dotacją

W ostatnim czasie coraz więcej polskich gmin modernizuje oświetlenie uliczne poprzez wymianę starych opraw oświetleniowych typu sodowego lub rtęciowego na nowoczesne oprawy typu LED.


Przykłady: niedawno zakończyła się realizacja wymiany opraw w Lubartowie czy Gminie Kamionka. W obu przypadkach projekty zrealizowano z wykorzystaniem dofinansowania ze środków Unii Europejskiej. Czy podobny projekt zamierza zrealizować również Lublin?

Prawdopodobnie nie. Miasto Lublin dotąd nie ubiegało się o środki na ten cel i nie planuje występować o to w konkursie „Działania 5.5. Promocja niskoemisyjności RPO WL na lata 2014-2020”, który ma zostać ogłoszony w październiku br.

– Aplikacja o te środki jest raczej mało prawdopodobna. – potwierdza Karol Kieliszek z biura prasowego lubelskiego ratusza. Jest to co najmniej zaskakujące, ponieważ jeszcze w takcie ubiegłorocznej kampanii samorządowej prezydent Krzysztof Żuk, jako jeden ze swoich postulatów wymieniał wymianę oświetlenia na energooszczędne.

Tym bardziej, że zgłoszone do tego konkursu projekty mogą liczyć nawet na 85% dofinansowania unijnego. Środki te można przeznaczyć na modernizację istniejącego lub budowę nowego oświetlenia. Co istotne, znaczącemu zwiększeniu uległa alokacja środków na to zadanie, co wyraźnie zwiększa szanse na uzyskanie dofinansowania.

Jak więc ratusz tłumaczy swoje stanowisko? – Aktualny stan własnościowy oświetlenia wygląda następująco: ok. 50 procent oświetlenia, to majątek PGE Dystrybucja S.A. i to ono w głównej mierze wymaga modernizacji. Kolejna kwestia to wymagany wskaźnik, od którego uzależniona jest dotacja – to redukcja emisji CO2 o min. 30 procent, co w sposób proporcjonalny przekłada się na obniżenie mocy zainstalowanej w oświetleniu. Osiągniecie takiego wskaźnika wcale nie jest pewne.

Nie można również bezkrytycznie podchodzić do opraw typu LED – ich skuteczność świetlna jest aktualnie niewiele większa od skuteczności dominujących w oświetleniu Lublina opraw z lampami sodowymi, wysokoprężnymi. Osiąganie trzydziestoprocentowego wskaźnika nie jest sprawą łatwą i nie można przy pogoni za dotacją dopuścić do świadomego „zaciemnienia” miasta. Modernizacja musi zostać przeprowadzona zgodnie z obowiązującymi przepisami i normami – wyjaśnia Karol Kieliszek.

Czy jednak tak jest faktycznie? W rzeczywistości część oświetlenia stanowiącego majątek Gminy Lublin ma już kilkanaście lat i zainstalowane tam oprawy są technicznie wyeksploatowane. Do tego są to często oprawy o dużej mocy – 150W, 250W, a nawet 400W. Przykładem takiego oświetlenia jest m.in. większa część al. Spółdzielczości Pracy.

Wymiana opraw na nowoczesne, ledowe w taki sposób, aby osiągnąć zamierzone wskaźniki redukcji emisji CO2, nie pogarszając przy tym poziomu oświetlenia dróg, przy tak gęstym rozmieszczeniu punktów oświetleniowych nie powinna stanowić żadnego problemu. Przykładem tak przeprowadzonej inwestycji jest właśnie wspomniany na początku Lubartów. Tam, pomimo znacznego obniżenia mocy opraw, nie tylko nie jest ciemniej, ale wręcz wyraźnie jaśniej.

Dzięki temu nie tylko gmina oszczędza na rachunkach za prąd, ale przede wszystkim mieszkańcy czują się bezpieczniej po zmroku. Może więc lubelscy urzędnicy powinni wybrać się z wizytą do nieodległego przecież miasteczka i na własne oczy przekonać się, że można z powodzeniem zrealizować taką inwestycję?

Marek Kościuk