Nie pływa, ale płaci

Chętnych do korzystania z basenu przy I LO nie brakuje. Niestety, gdy dzieci chorują, wykupione godziny przepadają. – W takich sytuacjach dyrekcja szkoły mogłaby pójść nam na rękę i umożliwić zajęcia w innych terminach lub zwrócić pieniądze – mówią rodzice. – W końcu dwie godziny to 40 złotych. Pieniądze drogą nie chodzą. Ale dyrekcja I LO jest nieugięta.

 

– Zwracamy pieniądze za wykupione karnety tylko w przypadku niewykorzystania ich z naszej winy, np. z powodu awarii. Nie możemy uwzględniać zwrotów w przypadku choroby dziecka, bo byłoby to wykorzystywane i nie bylibyśmy w stanie nad tym zapanować. Nie ma również możliwości odrobienia godzin w innym terminie, bo tygodniowo z nauki pływania korzystają 172 osoby. Uruchomiliśmy nawet dodatkowe grupy w weekendy, tory są w pełni „obsadzone”. Każde miejsce, które się zwalnia, jest automatycznie rezerwowane – wyjaśnia Teresa Kiwińska, dyrektor I Liceum Ogólnokształcącego w Chełmie. Dodaje, że temat ten był poruszany w rozmowie z dyrektorem wydziału oświaty i wiceprezydentem Mościckiem. Wszyscy uznali, że takie wyjście jest najlepsze i sprawiedliwe. Dyrekcja szkoły i tak idzie rodzicom „na rękę”, gdy ci pokażą zaświadczenie o pobycie dziecka w szpitalu. (pc)