„Nie róbmy z komisji Big Brothera”…

Lubelscy radni odrzucili petycję ws. transmitowania posiedzeń komisji tematycznych rady miasta. Autorem pomysłu był Krzysztof Jakubowski, prezes Fundacji Wolności.


Jak go uzasadniał? – Na komisjach Rady Miasta Lublin można poznać merytoryczne argumenty, pytania i odpowiedzi, które nie padają podczas sesji – stwierdził, dodając, że koszt zakupu kilku kamer wyniósłby około 10 tysięcy złotych. W sali plenarnej, gdzie obraduje np. komisja budżetowo-ekonomiczna, kamery zostały już zainstalowane.

Trzeba wyjaśnić, że właściwe obrady rady miasta są transmitowane przez ratusz, co wynika z ogólnopolskich przepisów. Transmisje śledzi przeważnie około 300 osób. – W przypadku komisji relacje nie wywołałyby żadnych kosztów, gdyż urząd ma zawartą umowę na świadczenie takich usług, co kosztuje 25 tysięcy złotych rocznie – dodał K. Jakubowski.

Czwartkowe głosowanie nad petycją poprzedziła burzliwa dyskusja radnych. – Bardzo cenię prezesa Jakubowskiego, ale nie popieram tego pomysłu. W razie jego poparcia ktoś inny mógłby wpaść na pomysł, abyśmy transmitowali również spotkania radnych z mieszkańcami, tworząc w ten sposób rodzaj „Big Brothera”. Poza tym komisje obradują niekiedy w terenie, ich transmitowanie stwarzałoby wówczas problemy techniczne – ocenił Marcin Nowak z klubu Krzysztofa Żuka.

– Jak się chce, to się da. Kwestie techniczne można dopracować, a komisje obradują w terenie tylko w niektórych sytuacjach – odpowiedział Piotr Popiel z Prawa i Sprawiedliwości.

– Na komisjach często poruszamy delikatne sprawy. Transmitowanie posiedzeń nie byłoby najlepszym pomysłem – skomentował Bartosz Margul z klubu Żuka.

– Posiedzenia komisji powinny być nagrywane. Mieszkańcy powinni wiedzieć, co się na nich dzieje – oceniła z kolei Małgorzata Suchanowska z klubu PiS.

Anna Ryfka z klubu K. Żuka uważa, że transmisje cieszyłyby się bardzo małym zainteresowaniem. – Nawet jeśli byłaby to niewielka grupa, to nie należy lekceważyć wartości zarchiwizowanych filmów, które lepiej oddają przebieg obrad od najdłuższego nawet protokołu – odpowiedział prezes Jakubowski. Głos zabrał też Andrzej Wojewódzki, sekretarz miasta.

Przekonywał, że transmitowanie posiedzeń mogłoby naruszać przepisy o ochronie danych osobowych. – Dlaczego z takim uporem chcecie utajnienia posiedzeń? – zastanawiał się Zbigniew Ławniczak z Prawa i Sprawiedliwości. Argumenty sekretarza przekonały radnych prezydenckiego klubu, którzy zagłosowali za odrzuceniem petycji. Radni PiS byli przeciwni jej odrzuceniu.

Grzegorz Rekiel