Nie zawsze winny petent

Dzięki wnioskom o dodatek węglowy gminy mają możliwość wyłapywania „oszustów” śmieciowych, porównując obie deklaracje. Ale przy okazji składanych przez ludzi wniosków wychodzą także nieprawidłowości urzędnicze. Było tak w gminie Chełm. – Poszłam złożyć wniosek o dodatek dla ojca a okazało się, że pieniądze dostali sąsiedzi, którzy wpisali ten sam adres – mówi Czytelniczka. I co teraz?

30 listopada minął termin składania wniosków o dodatek węglowy. Większość uprawnionych mieszkańców dawno złożyła dokumenty i dostała pieniądze. Ale przy okazji wyszły na jaw nieścisłości w informacjach wykazywanych we wnioskach węglowych i składanych wcześniej deklaracjach śmieciowych.

Niektórzy, żeby nie płacić opłaty za śmieci albo zmniejszyć podatek, nie wpisywali wszystkich członków rodziny w dokumentacji. Urzędnicy mogą teraz to porównać i nałożyć spore kary na kombinatorów. Ale kij ma dwa końce i dzięki wnioskom węglowym wychodzą także błędy urzędnicze. Było tak w gminie Chełm. Nasza Czytelniczka chciała złożyć wniosek na węgiel dla ojca, który miesza w Józefinie. W urzędzie miała usłyszeć, że dodatku nie dostanie, bo ktoś już na adres gospodarstwa ojca taki wniosek złożył i otrzymał pieniądze.

– Zasugerowano nam, żebyśmy zmienili meldunek ojcu. Ale dlaczego niby mielibyśmy to robić? – dziwiła się. Przy weryfikowaniu dokumentów okazało się, że dwa sąsiednie gospodarstwa mają ten sam numer. Co dziwne tym bardziej, że przecież gmina wystawia nakazy podatkowe dla każdego oddzielnie, listonosz ma inne adresy a nawet w systemie informacji przestrzennej gminy z mapkami geodezyjnymi posesje mają inne, następujące po sobie numery.

– To zaszłość jeszcze z 1987 roku – przyznaje Lucjan Piotrowski, wicewójt gminy Chełm. – To ewidentna pomyłka, która wyszła właśnie przy okazji dodatku węglowego, bo pojawił się jeden numer porządkowy na dwie nieruchomości. Okazało się, że w meldunkach pod jednym adresem są dwie rodziny, a w ewidencji ludności jest to już rozbite na oddzielne adresy. Do tej pory nikt tego nie zauważył i nie było problemu.

– Nie jest to nasza pomyłka i nie zamierzamy kombinować nic przy zmianie adresu, to gmina powinna wyprostować ten błąd – uważa rodzina. Przed upływem terminu złożyła wniosek o dodatek węglowy i czeka na decyzję w tej sprawie. – Jeśli będzie odmowna, zgłosimy to odpowiednim organom – zapowiadają.

Wicewójt Piotrowski mówi, że zamieszanie z adresem nie będzie miało wpływu na przyznanie dodatku. Bo pomyłka w dokumentacji nie może wykluczać nikogo od przyznania pomocy. – Zgodnie z procedurą zrobimy wywiad środowiskowy na miejscu i na jego podstawie wydamy decyzję przyznającą dodatek – mówi. – A swoją drogą będziemy musieli wyjaśnić kwestię meldunku. I tutaj nie obędzie się bez dobrej woli jednej z rodzin, która zgodzi się zmienić adres. (bf)