Niebezpieczny jak barszcz

Już ponad 50 potwierdzonych zgłoszeń o rosnącym na terenie Lublina barszczu Sosnowskiego wpłynęło do lubelskiego ratusza. Te niebezpieczne rośliny są systematycznie usuwane.


– W tym roku mieliśmy już ponad 50 potwierdzonych zgłoszeń. Metody przez nas stosowane są skuteczne, niemniej część miejsc się powtarza ze względu na rozsiewanie się barszczu Sosnowskiego z roślin, które nie zostały zniszczone na terenach osób prywatnych, firm i spółdzielni, mimo naszych apeli – mówi Hanna Pawlikowska, miejski architekt zieleni w Lublinie. W tym roku najwięcej ognisk barszczu Sosnowskiego zostało zlokalizowanych  w okolicach ul. Willowej, ul. Krężnickiej, ul. Pliszczyńskiej, czy ul. Poligonowej.

Barszcz Sosnowskiego jest bowiem najbardziej niebezpieczną rośliną, jaką można spotkać na ulicach Lublina. Jego dotknięcie może powodować poważne uszkodzenia skóry, dlatego rośliny te są systematycznie likwidowane. Samo skoszenie nie wystarcza, bo barszcz szybko odrasta. Konieczne jest najpierw jego opryskanie tzw. herbicydem, a po uaktywnieniu się środka chemicznego jego ścięcie, a potem zakroplenie herbicydu do ściętych łodyg. Nie wolno dopuścić do przekwitnięcia i rozsiania się nasion, których jedna roślina jest w stanie wyprodukować kilka tysięcy.

Gdy barszcz Sosnowskiego rośnie na terenie miejskim lub nie wiadomo jest, kto jest właścicielem działki, należy skontaktować się ze Strażą Miejską, dzwoniąc pod numer 986. Jeśli barszcz rośnie na terenie spółdzielni mieszkaniowej, trzeba zwrócić się do właściwej administracji. W sytuacji, gdy roślina rośnie na prywatnej posesji, za jego usunięcie odpowiada jej właściciel. GR