(Nie)dmuchany problem

Liście na terenie wspólnoty mieszkaniowej przy ul. Jastrzębiej od tego sezonu nie są grabione, tylko zdmuchiwane

Czy używanie dmuchaw do liści jest bezpieczne z sanitarnego punktu widzenia? – zastanawia się mieszkaniec jednej ze wspólnot mieszkaniowych na Bronowicach, gdzie „tradycyjne grabie” zostały zastąpione przez „odkurzacze”. Problem nie jest, wbrew pozorom, wyimaginowany, bo zakaz używania dmuchaw, choć z innego powodu, od stycznia będzie obowiązywać na Mazowszu.


– Na terenie naszej wspólnoty mieszkaniowej od pewnego czasu liście nie są odgarniane za pomocą grabi, lecz spalinowej dmuchawy. Czy to jest bezpieczne z sanitarnego punktu widzenia? – z nietypowym problemem zwrócił się do nas jeden z Czytelników, który mieszka przy ulicy Jastrzębiej na lubelskich Bronowicach. Mężczyzna, wspominając o „bezpieczeństwie sanitarnym” nie miał na myśli epidemii koronawirusa. Chodzi o to, że w liściach znajdują się np. odchody gołębi, a zatem liczne bakterie, które po użyciu dmuchaw mogłyby unosić się w powietrzu. – Mieszkańcy boją się otwierać okna. Czy słusznie? – zastanawia się nasz Czytelnik, dodając, że przy tym dmuchawy robią hałas. Nasz rozmówca, jak twierdzi, sam próbował to ustalić dzwoniąc do sanepidu i wydziału ochrony środowiska UM Lublin, ale nigdzie nie odbierano telefonu. Dlatego zwrócił się o pomoc do redakcji.

Nam do sanepidu co prawda dodzwonić się udało, ale niewiele się dowiedzieliśmy. – Nie zajmujemy się tą materią. Poza tym raczej nie ma żadnych publikacji naukowych na ten temat – usłyszeliśmy w sanepidzie. Problem, z jakim zwrócił się do nas mieszkaniec Bronowic nie jest, wbrew pozorom, wyimaginowany. Od nowego roku „odkurzaczy do liści” nie będzie można używać w miejscach publicznych w województwie mazowieckim (taki zapis znalazł się w programie ochrony powietrza przyjętym przez Urząd Marszałkowski Województwa Mazowieckiego – przyp. aut.), choć tu przyczyną nie są kwestie sanitarne, lecz te związane ze złą jakością powietrza. – Zakazane będą dmuchawy zarówno spalinowe, jak i elektryczne. Nie będzie można ich stosować nie tylko do usuwania liści, ale i do sprzątania pokosu trawy czy zamiatania chodników – podaje portal tvn24.pl/tvnwarszawa.pl

W Lublinie nie ma zakazu używania dmuchaw, choć Izolda Boguta z biura prasowego ratusza tłumaczy, że umowy zawierane przez miasto dotyczące utrzymania porządku np. w parkach, określają, że zamiatanie czy grabienie musi być wykonywane „tradycyjnymi narzędziami”. Miasto nie może jednak nakazać podobnych rozwiązań np. spółdzielniom mieszkaniowym. Pozostają jedynie prośby. – Apelujemy jednak do firm zajmujących się utrzymaniem zieleni, aby ograniczać użycie dmuchaw i stosować je tylko wtedy, kiedy jest to rzeczywiście konieczne. Na ten moment nie planujemy wprowadzenia zakazu używania dmuchaw – dodaje I. Boguta.

GR