Niepojęty sadyzm nad zwierzętami

33-letni lublinianin usłyszał zarzut zabicia zwierzęcia ze szczególnym okrucieństwem

To właściciel zakopanego żywcem i zmaltretowanego psa usłyszał właśnie zarzuty zabicia zwierzęcia ze szczególnym okrucieństwem. Zatrzymali go kryminalni z „szóstki”. Został już tymczasowo aresztowany. Inny mężczyzna usłyszał też podobne zarzuty, policję powiadomiły dwie kobiety, które zauważyły, że bije zwierzę metalowym prętem na balkonie.

Przypomnijmy, że w trakcie śledztwa mówił, iż dzień przed odnalezieniem okrutnie zmaltretowanego i zakopanego żywcem pod wiaduktem 14-letniego kundelka, twierdził on, że ktoś ukradł mu dzień wcześniej czworonoga. Skamlące resztkami sił zwierzę odnalazła pracownica jednej z pobliskiej firmy. Piesek miał złamaną czaszkę, uszkodzone liczne organy wewnętrzne. Weterynarz, pod opiekę którego trafił piesek, początkowo dawał nadzieję, że zwierzę wyjdzie żywe z tego makabrycznego wydarzenia. Ale stan zwierzaka był ciągle ciężki. Prawie po tygodniu walki o uratowanie pieska, postanowiono skrócić mu cierpienia i go uśpić.

– Na miejscu odnalezienia zwierzęcia policjanci przeprowadzili oględziny. Sprawą ustalenia sprawcy zajęli się funkcjonariusze z VI Komisariatu Policji w Lublinie. Wszystkie ustalenia dokonane przez operacyjnych jednoznacznie wskazały, że związek z przestępstwem ma właściciel czworonoga – 33-letni mieszkaniec Lublina. Jak ustalili policjanci, mężczyzna trzonkiem łopaty pobił swojego psa, a potem żywcem zakopał w ziemi. W miniony poniedziałek 33-latek został zatrzymany i doprowadzony do prokuratury. Usłyszał zarzut zabicia zwierzęcia ze szczególnym okrucieństwem. Został już tymczasowo aresztowany. Grozi mu kara nawet do 5 lat więzienia – informuje komisarz Andrzej Fijołek, z zespołu prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie.

Za znęcanie się nad psem ze szczególnym okrucieństwem odpowie też 51-letni mieszkaniec Bychawy. Mężczyzna bił metalowym prętem psa na balkonie.

– Zdarzenie zauważyły dwie kobiety i poinformowały policjantów. Jak się okazało pies zabłąkał się i został przygarnięty przez mężczyznę, który zabrał go do swojego domu. Tam jednak często dochodziło do imprez alkoholowych w czasie których jeden z gości znęcał się nad psem. Policjanci z Bychawy zatrzymali 51-latka oraz ustalili właścicielkę, która poszukiwała swojego psa po jego zaginięciu. Piesek trafił do weterynarza, a następnie do właścicielki. 51-latek usłyszał już zarzut znęcania się nad zwierzęciem ze szczególnym okrucieństwem. Grozi mu do 5 lat więzienia – dodaje kom. Fijołek. (l)