Nigdy nie układaj się ze złem

Spotkanie z o. Ludwikiem Wiśniewskim w Teatrze Starym odbyło się w ramach comiesięcznych debat „Ponad granicami” z cyklu „Polska, ale jaka?”

Nowa książka o. Ludwika Wiśniewskiego „Nigdy nie układaj się ze złem. Pięćdziesiąt lat zmagań o Kościół i Polskę”, wydana nakładem krakowskiego WAM, była pretekstem do debaty „Polska, ale jaka”, która odbyła się pod koniec kwietnia w Teatrze Starym w Lublinie. Dyskusję poprowadził dominikanin, o. Tomasz Dostatni.


82-letni o. Ludwik Wiśniewski, były wieloletni duszpasterz środowisk akademickich w Lublinie, Gdańsku, Wrocławiu, ale równocześnie autor licznych tekstów poświęconych Kościołowi katolickiemu w Polsce, jego roli i kondycji, z dyplomatyczną ostrożnością odnosił się do pytań o. Tomasza Dostatniego, stawiających pod pewnym znakiem zapytania słuszność działań Kościoła w relacjach linii Kościół a państwo, władza i społeczeństwo, obserwowanych w ostatnich latach.

Pytania odnoszące się do milczenia Kościoła w Polsce w niektórych kwestiach, kiedy to głos chrześcijańskich hierarchów byłby właśnie pożądany, a zarazem zabierania głosu w tych, które raczej powinny być zostawione w gestii państwa lub pozostawione samodzielnej ocenie obywateli, ostatecznie sprowokowały słynnego dominikanina do paru zdecydowanie zdecydowanych wypowiedzi.

Autonomia sumienia

O. L. Wiśniewski nie zawahał się wspomnieć więc, jak ważny jest rozdział między światem władzy politycznej, rządem a Kościołem. Przypomniał, że w Polsce jest bardzo pożądana nie jednakowość poglądów, czy brak podziałów, ale umiejętność rozmowy. Apelował o to, by Polacy byli w stanie ze sobą prowadzić dialog. W swych szczególnie znaczących wypowiedziach o. Wiśniewski z reguły zaznacza, jak ważny jest rozum i sumienie każdego człowieka. Także podczas debaty w Teatrze Starym „walczył” o autonomię indywidualnego ludzkiego sumienia. Przypomniał, że osoby dorosłe mają wszelkie dane, by kierować się w życiu samodzielną oceną swego sumienia. Na marginesie zauważył, że prawdopodobnie dlatego kościoły na zachodzie Europy – np. w Holandii – zaczęły pustoszeć w II poł. XX w., ponieważ tamtejsi księża zbyt mało cenili autonomię sumienia wiernych. Dorośli ludzie nie mogli się zgodzić, by być traktowani jak dzieci, którym należy mówić, co mają robić.

Gdzie pomoc Kościoła?

Problem aborcji był kwestią, która także wyraźnie poruszyła o. Ludwika Wiśniewskiego. Pamiętamy, że groźba zaostrzenia przepisów prawa w kwestii aborcji wywołała i sprowokowała protesty podczas tzw. „czarnego piątku”, odbywające się w różnych polskich miastach, w tym także przed siedzibami kurii metropolitalnych. O. Ludwik zauważył, że jeśli Kościół podkreśla świętość życia, to powinien się również angażować w finansową pomoc rodzinom, w których dzięki zakazowi aborcji przyszłyby na świat dzieci niepełnosprawne. – Niepełnosprawność dziecka wiąże się na ogół z koniecznością rezygnacji z pracy przez matkę, co sprawia, że rodzina musi utrzymać się tylko z pensji ojca. Dochodzi konieczność kupowania drogich leków, koszt rehabilitacji dziecka – wymieniał o. Ludwik realne problemy rodzin, w których na świat przyszło dziecko z dużą niepełnosprawnością. Kościół na pomoc dla nich mógłby przeznaczać pieniądze pobierane np. przy okazji chrztów lub tzw. kolędy.

Pod koniec debaty w Teatrze Starym słowa podziękowania wobec o. Ludwika Wiśniewskiego, którego obecność dla lubelskiego środowiska akademickiego była szczególnie ważna w lat 70-tych XX w., skierowali były rektor KUL, ks. prof. Andrzej Szostek, prof. Jerzy Bartmiński czy historyk Maciej Sobieraj.

Monika Skarżyńska