Nikt nie rani tak jak Maria

Poderżnięte gardła i poharatane twarze. 21-letnia Marysia z Chełma nie ukrywa, że czerpie przyjemność z „robienia ludziom krzywdy”.

Spokojnie. Nie chodzi o zadawanie ludziom ran, tylko o ich imitacje. Maria Czerniakiewicz to młoda artystka, która od kilku lat pasjonuje się charakteryzacją. I trzeba przyznać, że efekty jej pracy są zaskakujące, a wręcz przyprawiające o dreszcze.
Maria ukończyła Szkołę Wizażu i Charakteryzacji Make Up Star w Warszawie. Na co dzień pracuje jako makijażystka. Czasem jednak nudzi się wykonywaniem kolejnego upiększającego make-upu. – Wtedy łapię za płynny lateks, sztuczną krew, żel do strupów i wosk do imitacji sztucznej skóry – śmieje się Maria.
– Charakteryzacja tak naprawdę kręciła mnie długo przed tym, jak zaczęłam się nią profesjonalnie zajmować. Próbowałam robić imitacje ran wykonanymi własnoręcznie produktami. Oglądałam zdjęcia blizn, nigdy świeżych ran, bo wtedy widziałam jak mogą się rozkładać nacięcia. W charakteryzacji podoba mi się też to, że w odróżnieniu od makijażu, tutaj jak coś nie wyjdzie, coś odleci, gdzieś zostawimy stempel ubrudzonego krwią palca, gdzieś model się ruszy i coś się osypie – to efekt wychodzi często jeszcze lepszy od zamierzonego – mówi dziewczyna.

Maria, choć ma zaledwie 21 lat, ma już na koncie udział w kilku ciekawych projektach. – Jeszcze podczas nauki w szkole malowałam do teledysku do piosenki „Zaczekaj” Rafała Brzozowskiego. Wtedy przekonałam się, jak ciężką, ale zarazem bardzo pasjonującą pracą jest charakteryzacja na planie zdjęciowym. Wystartowaliśmy o godz. 6 rano. Był środek zimy, a sceneria miała być wiosenna. Musieliśmy m.in. maskować czerwone dłonie, uszy i nos wokalisty – wspomina Maria. – Później miałam jeszcze okazję pracować przy pokazie Miss Exotica, gdzie malowałam nietypowej urody modelki: Wietnamki i Filipinki. A kilka miesięcy temu pracowałam przy teledysku grupy PBC w opuszczonym szpitalu w Chełmie.
Charakteryzacje Marii można zobaczy na jej stronie na Facebooku „Igrając z pędzlami”. (mg)