Niwa odbija się gminie czkawką

Ścieżka rowerowa wokół zbiornika „Niwa” niszczeje w oczach. Zdaniem obecnego wójta Dariusza Ćwira, to efekt błędów popełnionych w trakcie budowy całego obiektu. Na naprawę gwarancyjną nie ma szans i gmina będzie musiała ponieść kolejne koszty, by można było po ścieżce bezpiecznie jeździć rowerem.

Zbiornik „Niwa”, którego budowa kosztowała ponad 12 mln zł, gminie Sawin powoli zaczyna odbijać się czkawką. Nie dość, że samorząd musi oddać firmie „Haller”, która wygrała sądową sprawę z gminą o odszkodowanie, prawie 5 mln zł, to jak na złość obiekt już teraz wymaga wielu kosztownych prac, bo jego wygląd coraz bardziej odstrasza mieszkańców. Poza wędkarzami w zasadzie mało kto tam zagląda. Zbliżają się wakacje i wydawałoby się, że Sawin będzie miał kąpielisko z prawdziwego zdarzenia, jak inne gminy w powiecie chełmskim, ale wszystko na to wskazuje, iż z przyczyn finansowych gmina nie będzie w stanie przygotować obiektu do aktywnego wypoczynku
– Zbiornik „Niwa” i przebiegająca wokół niego ścieżka rowerowa wyglądają, jakby miały co najmniej ze 30 lat, albo i więcej. A tymczasem od oddania obiektu do użytku nie minęło jeszcze 10 lat – zauważa jeden z mieszkańców gminy Sawin. – Można odnieść wrażenie, że zbiornik został wykonany nie do końca w zgodzie ze sztuką budowlaną. Kostka brukowa na ścieżce rozchodzi się, powstały niebezpieczne szczeliny, krawężniki są pochylone, nie spełniają swojego zadania. I nikt tego nie naprawia. Na dobrą sprawę należałoby ją rozebrać i wybudować od nowa z podbudową włącznie. Źle też zostały wykonane wały na zbiorniku. Usypano je z torfu, a nie z ziemi.
Wójt gminy Sawin, Dariusz Ćwir przyznaje, że podczas budowy zbiornika popełniono całą masę błędów. – Przede wszystkim ta inwestycja powinna być realizowana przez dwa, albo i trzy lata – mówi. – Należało wywieźć cały torf, a w to miejsce przywieźć czarną ziemię i usypać z niej wały. Gdy dwa lata temu poprawialiśmy kostkę na ścieżce, widać było jak mało cementu wykonawca przeznaczył na podbudowę. W miarę możliwości finansowych będziemy starali się naprawić ścieżkę. Biorąc pod uwagę fakt, że musimy zapłacić firmie „Haller” odszkodowanie, dla gminy są to jednak niemałe koszty. (ptr)