Nocą łatwiej zdobywać szczyty

W ubiegłym roku na cztery trasy Ekstremalnej Drogi Krzyżowej wyruszyło prawie 3 tys. uczestników

Już za dwa tygodnie, 9 marca, odbędzie się 4. edycja Ekstremalnej Drogi Krzyżowej w Lublinie. Obecnie trwają zapisy na poszczególne trasy. Organizator EDK i uczestnicy poprzednich edycji opowiadają, dla kogo jest to wyzwanie i jak się do niego przygotować.


– Wielki Post to czas, kiedy należy od siebie wymagać. Przez post, jałmużnę czy inne wydarzenia i wyrzeczenia chcemy dobrze przygotować się do Świąt Zmartwychwstania i my już po raz czwarty w Lublinie proponujemy Ekstremalną Drogę Krzyżową – mówi ks. Mirosław Ładniak, organizator EDK. – EDK jest dla tych, którzy chcą oderwać się od codzienności, którzy chcą poznać samego siebie. Jeżeli ktoś chce sprawdzić, jakie są jego wartości i cele życiowe, to powinien wybrać się z nami na EDK. Na tej drodze można zweryfikować swoje życie.
Każdy jest zaproszony na EDK – nie ma podziału na wierzących i niewierzących. Każdy sam decyduje, na jaką trasę wyruszyć, zgodnie ze swoimi możliwościami. Wiele młodych osób decyduje się na udział właśnie w tej drodze krzyżowej.
– Wybrałam się na pierwszą EDK, ponieważ stwierdziłam, że będzie to, dobry pomysł na sprawdzenie samej siebie zarówno pod względem fizycznym, jak i psychicznym. EDK jest z pewnością dużym wyzwaniem, ale także bardzo dobrym doświadczeniem. Dla mnie ta nocna wędrówka była okazją to zastanowienia się nad własnym życiem, ale także do zagłębienia się w sens stacji drogi krzyżowej – wspomina Marta Biaduń, studentka ze Świdnika. – Pamiętam, że ostatnie stacje były już naprawdę ciężkie, ponieważ nasilało się zmęczenie, jednak dotarcie do Wąwolnicy i satysfakcja z pokonania swoich słabości wynagradzała każdy ból. Myślę, że z pewnością nie była to moja jedyna EDK i jeszcze wybiorę się na szlak.
Ks. Ładniak mówi, że najlepiej idzie się właśnie nocą. – Modlę się o to, aby było ciemno, zimno i żeby padało, bo im trudniej, tym lepiej, tym bardziej możemy doświadczać zdobywania szczytów. Kiedy widzimy wieżę kościoła w Wąwolnicy, to wydaje się ona tak blisko, ale kolejne kroki są coraz cięższe, a końca wędrowania nie widać – opowiada ks. Ładniak.

Odpowiednie przygotowanie

Udział w tegorocznej EDK można zgłaszać przez stronę internetową: www.edk.pielgrzymka.lublin.pl. do samego momentu wyjścia, czyli do 9 marca. Każdy zapisany otrzyma od organizatorów specjalny pielgrzymkowy pakiet, a w nim m.in. rozważania Drogi Krzyżowej oraz dostęp do map z trasami. Do wyboru jest pięć tras – cztery dobrze znane – od 30-kilometrowej wokół Zalewu Zemborzyckiego do 52-kilometrowej do Wąwolnicy. Ta najdłuższa jest nową, nieoznakowaną trasą, na której nie będzie służb organizatora – tu każdy idzie bez jakichkolwiek zabezpieczeń czy oznaczeń.
– Ważne, aby dobrać odpowiedni strój i buty, wziąć oświetlenie – najlepiej latarkę czołową i jakieś odblaski – idziemy polami, ale też trasami uczęszczanymi przez innych użytkowników – dodaje ks. Mirosław. – Gorąco zachęcam tych, którzy mówią, że nie dadzą rady – spróbujcie, nawet jeśli nie uda dotrzeć się do końca. Nie chodzi tu przecież o wyścigi, ale o ekstremalne doznania duchowe.
Uczestnicy twierdzą, że ta swoista wędrówka wzmacnia nie tylko fizycznie, ale i psychicznie. – Ekstremalna Droga Krzyżowa jest to według mnie bardzo duże wyzwanie ze względu na to, że pokonujemy dużej ilości kilometrów po całym dniu pracy, a co najważniejsze – robimy to nocą, kiedy organizm domaga się odpoczynku – mówi Darek Dragan ze Świdnika. – Na pewno są to świetne rekolekcje w drodze, gdzie jesteśmy sam na sam ze swoimi słabościami, które właśnie wtedy najjaskrawiej się ujawniają. Człowiek poznaje lepiej samego siebie i swoje możliwości oraz to, jakie ma ograniczenia w głowie. Myślę, że każdy mężczyzna potrzebuje tego typu wyzwań, które czasami wymagają sporej konfrontacji ze słabościami.

Prawie jak w Krakowie

Na pierwszą EDK z Lublina wybrało się niecałe 2 tys. osób, z czego ok. 80% dotarło do Wąwolnicy. Druga EDK zgromadziła już ponad 2 tys. uczestników. W 2017 roku na cztery trasy wyszło prawie 3 tys. uczestników. Jeśli bierzemy pod uwagę liczbę uczestników, to lubelska EDK jest drugą co do wielkości w Polsce – dorównujemy już Krakowowi, gdzie ta idea się zrodziła. – Te liczby pokazują, że szukamy ekstremalnych doznań. Każdy chce wysiłku i wyzwania, sam szukam tych najbardziej ekstremalnych. Odkryłem, że dzięki EDK mam możliwość dokonania ekspiacji za moje grzechy. Czym bardziej boli, tym więcej mogę ofiarować Bogu. Dobrze, że to trochę kosztuje i jak się to zestawi z Krzyżem Chrystusa, to mamy inny wymiar życia duchowego. Kto poszedł raz na EDK, ma wewnętrzny imperatyw, aby iść po raz kolejny – podkreśla ks. Ładniak. MG