Nowa dyrektor przed starymi problemami

Doskonała mikrobiolog, długoletnia przewodnicząca Krajowej Izby Diagnostów Laboratoryjnych dr n. med. Elżbieta Puacz przyjęła niełatwe zadanie pokierowania lubelskim Regionalnym Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa, instytucją tyleż zasłużoną i dysponującą świetną kadrą, co wciąż niedostatecznie dofinansowaną.


Tymczasem RCKiK pełni newralgiczną rolę w systemie medycznym, będąc faktycznie niezastąpione dla funkcjonowania szpitali, w tym oczywiście oddziałów ostrych, operacyjnych, ratujących życie. Centrum to także serce układu dobrej woli honorowych krwiodawców, bez których ciągłość pracy na rzecz zdrowia byłaby poważnie zagrożona. Niestety, ta ciężka i odpowiedzialna praca nie zawsze w przeszłości bywała odpowiednio doceniana. Płace pracowników lubelskiego RCKiK od lat nie były podnoszone, warunki pozostawiają wiele do życzenia, nie regulowano właściwie zasad pracy w niedziele i święta (niestety, nieodzownej w tej branży). W dodatku przez kilka miesięcy trwała karuzela kadrowa w kierownictwie Centrum, w związku z czym ani nie było komu podejmować decyzji, ani też nikt z władz nie czuł się chyba odpowiedzialny za kryzys w instytucji.
Na szczęście jednak, impas udało się chyba przełamać. Dr Puacz jest doświadczoną działaczką społeczną. Znana jest z umiejętności dialogu, a fakt, że ma dobre relacji z kierownikami polityki zdrowotnej może jedynie oznaczać dobre rokowania dla lubelskiego krwiodawstwa. Panią doktor charakteryzuje także wyraźny kręgosłup ideowy, w tym m.in. związki z ruchami na rzecz obrony życia. Najważniejsze jest jednak znalezienie rozsądnego kompromisu, bo czas zachorowań na grypę nie sprzyjał oddawaniu krwi, zapasy szpitalne się kończą i trzeba znowu brać się do roboty na rzecz pacjentów. A że to praca trudna i wymagająca, więc odpowiednie środki na jej wynagrodzenie po prostu powinny się znaleźć. Teraz i dla władz ministerialnych i wojewódzkich rekomendujących nową panią dyrektor, powinna to być kwestia honorowa. TAK