Nowa siła w lokalnej polityce?

Założyli stronę dziennik-siennicy.pl, na której nie pozostawiają suchej nitki na obecnych władzach gminy Siennica Różana i w ogóle powiatu krasnostawskiego. Prym w podszczypywaniu establishmentu wiedzie Piotr Ślusarczyk. – Kim jest ten człowiek, by nas wszystkich krytykować? – zastanawia się jeden z lokalnych samorządowców. – On nawet nie jest stąd – dodaje. – Korzystam tylko ze swoich obywatelskich praw – komentuje Ślusarczyk.

 

Od kilku miesięcy pojawia się na sesjach gminy Siennica Różana, a ostatnio przysłuchiwał się obradom rady powiatu krasnostawskiego i gminy Krasnystaw. Często ma przy sobie kamerę i rejestruje obrady. Piotr Ślusarczyk, mieszkaniec Woli Siennickiej, bo o nim mowa, nie cierpi obecnego establishmentu, a najbardziej nie przepada za wójtem gminy Siennica Różana Leszkiem Proskurą i Piotrem Banachem, dyrektorem Zarządu Dróg Powiatowych i jednocześnie radnym Siennicy Różanej. O tym ostatnim mówił publicznie, że to „ocean ambicji i naparstek umiejętności”. Mówił też o ograniczaniu wolności słowa, gdy przewodniczący rady powiatu krasnostawskiego Marek Nowosadzki nie pozwalał mu się wypowiedzieć na sesji. Ostatnio Ślusarczyk przekonuje z kolei, że konkurs na dyrektora II LO w Krasnymstawie powiat „ustawił”. Doszukuje się też afery w wynajęciu przez gminę Siennica Różana budynku hydroforni firmie, co do której prokuratura podejrzewa, że podrabiała produkty Cersanitu.

– Kim w ogóle jest ten człowiek, by nas krytykować? – irytuje się jeden z lokalnych samorządowców. – Pojawił się nagle znikąd i wszystkich atakuje. Ja rozumiem, że pewne działania władz Siennicy Różanej czy powiatu mogą się komuś nie podobać, ale ten człowiek już przesadza. Wszystkich chce pouczać, ustawiać, jakim prawem? Po co? – zastanawia się nasz rozmówca.
– To proste – prawem demokracji i moich obywatelskich przywilejów – ripostuje Ślusarczyk. Mieszkaniec Woli Siennickiej przyznaje, że nie pochodzi z gminy Siennica Różana. Sprowadził się tu z Kielecczyzny 13 lat temu. Kupił gospodarstwo, chciał produkować mleko. Nie wyszło. – Sam musiałem wszystko robić i nie dałem rady. Doszły problemy ze zdrowiem i musiałem zrezygnować z gospodarowania. Szalę goryczy przelały dziki. Niszczyły uprawy, a gmina, mimo apeli, nic z tym problemem nie chciała zrobić. Tak naprawdę to właśnie przez te dziki zacząłem się bacznie przyglądać naszym władzom – opowiada.
Ślusarczyk mówi, że właśnie przez problem z dzikami popadł w konflikt z wójtem Proskurą. – Zacząłem chodzić na sesje gminy i obserwować to, co się tam dzieje. I widzę tam ludzi, którzy bezkrytycznie przyklepują kolejne decyzje władz, klakierów bez własnego zdania – uważa.

Wyjątkiem jest radny Andrzej Korkosz, którego teksty pojawiają się na stronie dziennik-siennicy.pl. Mówi się, że ma on być kontrkandydatem Proskury w najbliższych wyborach samorządowych (od 2002 r. Proskura w ogóle nie miał przeciwnika w walce o fotel wójta).
– Za wcześnie na takie decyzje – podkreśla Ślusarczyk i dodaje, że sam nie wyklucza, że będzie kandydował do rady gminy czy powiatu.
– Po prostu chcę otwarcie mówić ludziom o tym, co tu się dzieje, o skostniałej władzy, zależnościach, nepotyzmie. Dość tego! – przekonuje. (kg)