Nowy – stary rząd?

Już za kilkanaście dni mamy poznać skład nowego rządu Prawa i Sprawiedliwości. Czy swoje stanowiska zachowają politycy z Lubelszczyzny?


Tego, że premierem w nowej kadencji nadal będzie Mateusz Morawiecki, możemy być niemal pewni. Skład rządu mamy poznać po 12 listopada, gdy zacznie się nowa kadencja Sejmu RP. Czy swoje stanowiska w rządzie zachowają lubelscy politycy? – Wszystko w rękach premiera. Jaka będzie moja rola, to się okaże – enigmatycznie odpowiada poseł Artur Soboń, od lutego 2018 roku wiceminister w resorcie inwestycji i rozwoju. A. Soboń, który w niedawnych wyborach parlamentarnych, po raz kolejny wywalczył mandat poselski, zapewnia, że „będzie realizował każdą funkcję, jaka zostanie mu powierzona”.

Czy stanowisko wiceministra rodziny, pracy i polityki społecznej zachowa Krzysztof Michałkiewicz? Wydaje się, że bardziej prawdopodobne od pozostania na stanowisku wiceministra jest objęcie przez Michałkiewicza urzędu wojewody lubelskiego, o co ponoć zabiega sam wiceminister. Przemysław Czarnek, dotychczasowy wojewoda, wywalczył bowiem mandat poselski i złożył rezygnację ze stanowiska. Z kolei Michałkiewicz, po kilkunastu latach, rozstaje się z parlamentem, bo w niedawnych wyborach bez powodzenia kandydował do Senatu RP, przegrywając z Jackiem Burym z Koalicji Obywatelskiej.

Niebawem poznamy też losy Sylwestra Tułajewa, który od czerwca jest wiceministrem spraw wewnętrznych i administracji. Tułajew, w odróżnieniu od Michałkiewicza, zostaje w parlamencie, niedawno po raz kolejny wywalczył mandat poselski.

Przypomnijmy, że w wyborach do Sejmu zwyciężyło Prawo i Sprawiedliwość, które uzyskało w skali kraju 43,59 % głosów, co przełożyło się na 235 mandatów, czyli możliwość kontynuowania samodzielnych rządów. Koalicja Obywatelska zdobyła 27,4 % głosów, co dało 134 mandaty w Sejmie. Do parlamentu, po kilkuletniej przerwie, wraca Sojusz Lewicy Demokratycznej, który zdobył 12,56 % głosów i 49 mandatów.

Przypomnijmy, że z list SLD startowali również członkowie Wiosny Roberta Biedronia i Lewicy Razem. Do Sejmu weszło też Polskie Stronnictwo Ludowe, z którego list startowali członkowie ruchu Pawła Kukiza. PSL zdobył 8,55 % głosów i wprowadził do Sejmu 30 posłów. Próg wyborczy przekroczyła również Konfederacja, która zdobyła 6,81 % głosów i wywalczyła 11 mandatów. Bardzo wysoka była frekwencja, która wyniosła aż 61,74 %. To najlepszy wynik od 1989 roku.

Co ciekawe, Prawo i Sprawiedliwość nie będzie miało większości w Senacie, czyli wyższej izbie parlamentu. To m.in. efekt zawarcia przez opozycję tzw. paktu senackiego. W większości okręgów opozycyjne ugrupowania wystawiały wspólnego kandydata (w Senacie obowiązują okręgi jednomandatowe).

PiS będzie mieć 48 senatorów, Koalicja Obywatelska 43, PSL 3, a SLD 2. 4 mandaty przypadły senatorom niezrzeszonym, ale 3 z nich jest związanych z opozycją. Brak większości w Senacie nie może sparaliżować rządów PiS. Może jednak znacząco wydłużyć proces legislacyjny.

Pierwsze posiedzenie sejmu i senatu nowej kadencji odbędzie się 12 listopada. GR