NSA: Wojewoda miał rację

Wojewoda Przemysław Czarnek nie krył satysfakcji z wyroku NSA i nie omieszkał wykorzystać go do ostrej krytyki prezydenta Żuka i jego formacji politycznej

Naczelny Sąd Administracyjny oddalił skargę kasacyjną prezydenta Krzysztofa Żuka w sprawie wygaszenia jego mandatu. Uznał tym samym, że prezydent złamał przepisy antykorupcyjne, łącząc pełnienie mandatu z zasiadaniem w radzie nadzorczej PZU Życie.

Wojewoda Przemysław Czarnek uważa, że K. Żuk powinien podać się do dymisji. Ten nie ma sobie jednak nic do zarzucenia, a z fotelem prezydenta się nie pożegna, gdyż orzeczenie dotyczy poprzedniej kadencji.

– Ten wyrok dokładnie pokazuje sposób działania PO w Polsce i województwie lubelskim: kłamać, zaprzeczać i oczerniać (K. Żuk jest szefem regionalnych struktur partii – przyp. aut.).

W normalnych warunkach po takim wyroku każdy, kto ma honor, powinien podać się do dymisji. Nie liczę oczywiście na to, natomiast tak to powinno wyglądać – stwierdził wojewoda Przemysław Czarnek na briefingu prasowym dzień po ogłoszeniu wyroku. – Stało się to, o czym mówiłem od samego początku. Byliśmy absolutnie przekonani, że wniosek Centralnego Biura Antykorupcyjnego o wygaszenie mandatu K. Żuka był zasadny, bo prawo zostało złamane w sposób ewidentny. Cieszę się, ze NSA to potwierdził – dodał.

Z wyrokiem Naczelnego Sądu Administracyjnego nie zgadza się prezydent Żuk. „Wyrok oddalający moją skargę kasacyjną przyjmuję do wiadomości. Prawomocne wyroki sądów wymagają uszanowania, niemniej w żaden sposób nie zgadzam się z dzisiejszym orzeczeniem” – napisał w wystosowanym do mediów oświadczeniu. „Wielokrotnie podkreślałem, iż wojewoda lubelski wydając zarządzenie zastępcze o wygaśnięciu mandatu prezydenta oparł swoje ustalenia o niekompletne materiały przekazane mu przez Centralne Biuro Antykorupcyjne oraz podejmował wyłącznie działania zmierzające do potwierdzenia tez przedstawionych przez Biuro. Sądy obu instancji przeszły nad tym do porządku dziennego” – czytamy w dalszej części oświadczenia.

Tomasz Pitucha z klubu radnych Prawa i Sprawiedliwości uważa z kolei, że prezydent Żuk powinien zwrócić 260 tysięcy złotych, które pobrał za zasiadanie w radzie nadzorczej PZU Życie. – Liczymy na to, że prezydent honorowo się zachowa i zwróci te środki, bo sąd potwierdził przypuszczenia CBA i działania wojewody jako słuszne – mówi radny Tomasz Pitucha. – Pomimo wielu starań prezydenta Żuka, również takich, które kończyły się atakami na radnych, np. w czasie sesji, pomimo akcji „Murem za Żukiem”, okazało się, że jednak prezydent złamał prawo – dodał.

Piotr Gawryszczak, szef klubu radnych PiS, uważa, że Krzysztof Żuk powinien przeprosić lublinian i radnych opozycji. – Gdyby pan prezydent chciał się zachować honorowo, podobnie jak radni z jego klubu, którzy wtedy tak mocno bronili prezydenta i bardzo mocno atakowali nas, radnych, którzy popieraliśmy wniosek (o wygaszenie mandatu – aut.), powinien przynajmniej powiedzieć „przepraszam”. Takie słowo z ust pana prezydenta powinno się pojawić, choć nie do końca wierzę, że tak będzie – przyznał.

Skomplikowana sprawa

Przypomnijmy, że ta skomplikowana historia zaczęła się kilka lat temu. Od stycznia 2014 do stycznia 2016 roku, pełniąc urząd prezydenta Lublina, Krzysztof Żuk zasiadał w radzie nadzorczej spółki PZU Życie. Prezydent mógłby zasiadać w radzie, gdyby udział Skarbu Państwa w spółce wynosił ponad 50 procent, a ten był mniejszy. Krzysztof Żuk tłumaczył jednak, że skorzystał z ustawowego wyjątku, gdyż do rady nadzorczej PZU Życie zgłosił go minister skarbu jako reprezentanta Skarbu Państwa.

Te argumenty nie przekonały funkcjonariuszy Centralnego Biura Antykorupcyjnego, którzy jesienią 2016 roku złożyli do lubelskiej rady miasta wniosek o wygaszenie mandatu prezydenta. Rada, w której rządziła wówczas koalicja Platforma Obywatelska-Wspólny Lublin, nie poparła wniosku. W lutym 2017 roku Przemysław Czarnek, wojewoda lubelski, wydał tzw. zarządzenie zastępcze wygaszające mandat Krzysztofa Żuka, ale ten złożył odwołanie do sądu i mógł dalej sprawować urząd.

Wyrok przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym w Lublinie mógł zapaść już w kwietniu 2018 roku, ale w ostatniej chwili prezydent i jego pełnomocnik złożyli wniosek o wyłączenie ze składu orzekającego sędzi Marty Laskowskiej-Pietrzak. Zarzucili jej stronniczość. Komentatorzy sugerowali, że była to zagrywka mająca na celu wydłużenie procesu i uniemożliwienie wydania wyroku przed końcem poprzedniej kadencji.

W maju 2018 roku WSA oddalił wniosek o wyłączenie sędzi, ale prezydent złożył zażalenie do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Zostało ono oddalone na początku października, dlatego na lubelską wokandę sprawa wróciła dopiero w listopadzie ubiegłego roku. WSA uznał wówczas, że prezydent Żuk złamał ustawę antykorupcyjną, zasiadając w radzie nadzorczej PZU Życie, przyznając tym samym rację wojewodzie. Orzeczenie miało charakter symboliczny, gdyż dotyczyło zakończonej niedużo wcześniej kadencji, a Krzysztof Żuk w listopadzie po raz trzeci został wybrany na prezydenta Lublina. Postanowił jednak złożyć kasację do Naczelnego Sądu Administracyjnego, który podtrzymał wyrok WSA.

Grzegorz Rekie