O szpitalu na sesji

(29 września) Dyrektor szpitala musiała odpowiadać na wiele pytań radych opozycyjnych podczas sesji Rady Powiatu we Włodawie. Ataki dotyczyły nie tylko braku podwyżek dla pielęgniarek, ale i ogólnej sytuacji szpitala.

Dyskusję na temat szpitala zaczął radny Mariusz Zańko. Poruszył temat ogólnej sytuacji w szpitalu oraz problem braku podwyżek dla pielęgniarek. Pytał m.in. czy podczas rozmów dotyczących podwyżek uczestniczyli przedstawiciele zarządu powiatu. Odpowiedziała mu dyrektor Teresa Szpilewicz. – Od lipca jest ustawa mówiąc o minimalnych stawkach uposażenia pracowników szpitali.

Dobrze by jednak było, by te pieniądze NFZ nam zagwarantował, a ich nie ma. Są programy naprawcze, ale pieniędzy nie ma na podwyżki. Na miesiąc trzeba na te gwarantowane podwyżki ok. 1 mln zł miesięcznie, a SPZOZ dostał na to tylko 290 tys. zł. Zatem jak można dać te podwyżki? Nie mam środków na to. Z pracownikami się porozumiałam na razie i wypłacamy pobory wg stawek do 1 lipca, bo nie mamy pieniędzy. Ta ustawa spowodowała wielkie zamieszanie. Tak wg niej 1,29 średniej krajowej (czyli ponad 8 tys. zł – red.) ma mieć pielęgniarka z wyższym wykształceniem plus dodatki. Rozmowy z NFZ cały czas trwają, także rozmawiamy z innymi szpitalami, by dowiedzieć się, jak to się robi gdzie indziej.

Natomiast na spotkanie związków zawodowych dotyczące podwyżek nie miałam zaproszenia. A podwyżki mam zamiar płacić dopiero od listopada, choć tak trochę na raty do stycznia, ale większość pracowników to rozumie. Bo lepiej pracować i mieć pieniądze w grudniu na święta niż wypłacić teraz wszystko i nie mieć na pobory w tym roku. U nas wynagrodzenia stanowią 95%, więc na resztę zostaje 5%, zatem w praktyce nie ma żadnych szans na jakiekolwiek oszczędności. Jednak żadnych zwolnień nie planuję, bo i tak pracujemy na minimalnych zasadach ustalanych przez NFZ.

Dyrektor mówiła także o licznych problemach dotyczących funkcjonowania szpitala, w tym np. demografii, zapaści finansowej, problemów z ustalaniem grafików dyżurów, braków lekarzy etc.

Na to M. Zańko zauważył, że pani dyrektor wydaje się bardzo zmęczona swoją pracą. Wytknął jej także, że kilka tygodni temu została zatrudniona nowa osoba w administracji, choć ogłoszenia o naborze nie było. Prosił także o dane dotyczące aktualnego zatrudnienia.

Z kolei Piotr Gorgol zwrócił uwagę, że wiele szpitali poradziło sobie z podwyżkami. Natomiast brak pacjentów, to w dużej mierze brak dobrych lekarzy. Pytał też czy będzie oddział dziecięcy.

Na koniec kolejny radny opozycyjny Mirosław Konieczny dodał, że we wrześniu br. ministerstwo zdrowia ogłosiło, iż daje gigantyczne pieniądze na oddziały pediatryczne i SOR-y. Dziwił się, że włodawski szpital idzie w odwrotnym kierunku. – Szpital jest bankrutem – zakończył.

W odpowiedzi dyrektor powiedziała, że działania szpitala zmierzają w tym kierunku, by jak najbardziej zaoszczędzić, bez pogorszenia jakości usług. Ministerstwo mówi tylko część prawdy, bo procedura na internie jest przeceniona najczęściej tylko w tych usługach, których włodawski szpital nie wykonuje. Dyrektor dała do zrozumienia, że medialne wieści o gigantycznych dodatkowych środkach dla szpitali są mocno przesadzone. Odniosła się też do zatrudnienia nowego pracownika ds. płac i kadr – wymusił to fakt odejścia trzech osób z tego działu (na emeryturę lub długotrwałe zwolnienie). (pk)