O wiele więcej niż szkoła

W ubiegłym tygodniu społeczność III LO im. Unii Lubelskiej w Lublinie świętowała uroczyście 95-lecie swojej szkoły. Na jubileuszowe uroczystości przybyło prawie tysiąc absolwentów z różnych stron nie tylko kraju, ale i świata. Najstarsze obecne na zjeździe absolwentki pisały maturę w 1938 i 1939 roku, czyli siedemdziesiąt osiem lat temu.
Sobotnie obchody 95-lecia III LO im. Unii Lubelskiej rozpoczęły się mszą św. w kościele Nawrócenia św. Pawła w Lublinie, której przewodniczył bp. Mieczysław Cisło. Następnie udano się pod budynek liceum, by na fasadzie gmachu szkoły odsłonić tablicę upamiętniającą nauczycieli tajnego nauczania związanych z III LO. Dalsza część uroczystości odbywała się w Centrum Spotkania Kultur. Tu do nauczycieli i absolwentów szkoły dołączyli przedstawiciele władz miasta i województwa. Nie zabrakło również reprezentantów władz oświatowych, kościelnych, dyrektorów lubelskich szkół, polityków, radnych Lublina. Po odśpiewaniu hymnu przez szkolny chór rozpoczęło się radosne świętowanie. – Unia to ludzie, to jest jej siła oddziaływania, to jest istota naszej szkoły, to jest jej dusza – mówił Grzegorz Lech, dyrektor III LO. – Ważniejsza niż sukcesy jest dla nas pamięć, czym byliśmy i czym będziemy. Nie możemy zapominać o wartościach wpisanych w naszą historię. Istniejemy po to, żeby stwarzać młodym ludziom szansę i możliwości rozwoju, uczymy ich odpowiedzialności z za siebie i innych – dodał dyrektor. Wśród wielu przemawiających tego dnia gości nie brakowało również absolwentów „Unii”. Ze sceny CSK padały słowa podziękowania, gratulacje, ale również i obietnice. Prezydent Krzysztof Żuk złożył „unitom” deklarację, że stulecie będą mogli świętować w wyremontowanym budynku swojej szkoły. Dwanaścioro wieloletnich nauczycieli uhonorowanych zostało medalem prezydenta Lublina. Tego popołudnia nie zabrakło występu szkolnego chóru „Kantylena” wraz z lubelskim bardem Piotrem Selimem. Niespodziankę przygotował również jeden z absolwentów – Janusz Józefowicz, który pokazał fragmenty swojego najnowszego musicalu w technologii 3D – „Polity”.
Ci, którzy nie mogli przybyć do CSK, spotkali się po południu w szkolnych murach, a dobra zabawa trwała do późnych godzin podczas zabawy plenerowej na terenie browarów „Perła” przy ulicy Bernardyńskiej.

Atmosfera zawsze była wspaniała

Po radosnych uśmiechach, szczerych rozmowach i życzliwych powitaniach widać było, że absolwenci III LO znają się i lubią. Wszyscy zapytani tego dnia o swoje wspomnienia zgodnie podkreślali, że atmosfera zawsze była wspaniała. – Kiedy chodziłam do szkoły, chłopaków było jak na lekarstwo a większość stanowiły dziewczęta. Pamiętam dyrektor Annę Suszynę. Była jeszcze wtedy młodą nauczycielką i to ona zaraziła mnie teatrem. Teraz pracuję w szkole podstawowej nr 38 im. Henryka Sienkiewicza i prowadzę szkolny teatr. W III LO był teatr, wystawialiśmy „Dziady” i choć nie grałam pierwszoplanowej roli, zagrałam Starca tak dobrze, że nikt nie wiedział w szkole, kto go grał – śmieje się Anna Łyczewska, która zdawała maturę w 1975 roku.
– Jestem doktorem nauk medycznych, kardiologiem. Nadal pracuję na pełnym etacie w Instytucie Kardiologii w Aninie. Napisałam maturę równo 55 lat temu, bo w 1961 roku. Dyrektorem był wtedy pan Tadeusz Szymański, a moją wychowawczynią była profesor Szabelska – wspomina Halina Kozicka-Pietrzykowska. Miłe wspomnienia o szkole zachowała również Bożena Jedlińska. – Bardzo mile wspominam szkołę. Moim wychowawcą był pan prof. Pelcer, matematyk, i to dzięki niemu zainteresowałam się tym przedmiotem i skończyłam studia matematyczne. Najcieplej wspominam profesorów – to byli ludzie uczący wiele lat, mieli do nas prawdziwie matczyne podejście. Chodziłyśmy do szkoły w mundurkach, z czego byłam bardzo dumna. Maturę pisałam w 1969 roku, byłyśmy ostatnim rocznikiem żeńskiej szkoły. Już po nas przychodzili chłopcy. W koedukacyjnej szkole uczyła Barbara Jachymek – nauczycielka biologii z trzydziestoletnim stażem pracy. – Moją dewizą było zawsze: „Żeby oni chcieli chcieć i żeby byli przekonani o tym, że to, co robimy na lekcji biologii, to nie jest tylko jakieś zdobywanie wiedzy, ale to jest wiedza o człowieku, o relacjach z innymi i ze światem, który nas otacza”. Uwielbiam Roztocze, tam przyroda jest najpiękniejsza, a uczniowie wiedzieli o tym moim umiłowaniu. I zdarzało się tak, że jeżeli zapowiedziana klasówka wypadała w niezbyt korzystnym dla uczniów terminie, to wchodząc do klasy, słyszałam wiersz: „Ach Roztocze, jakie cudne…”. Mieli swój sposób. Ja zresztą mam najlepsze wspomnienia, można się było zawsze z uczniami porozumieć, nawet gdy zdarzały się trudne sytuacje. Bardzo jestem szczęśliwa że mogłam uczyć w tej szkole – podkreśla. Swoją przygodę z III LO zaczyna dopiero Dominka Brygoła – uczennica pierwszej klasy matematyczno fizycznej, która tego dnia złożyła razem z innymi uroczyste ślubowanie. – Wybrałam III LO, bo bardzo spodobała mi się sama szkoła, atmosfera, jaka tu panuje i możliwości, jakie można mieć po jej ukończeniu. Po pierwszym tygodniu nauki jestem oszołomiona tym, jak dużo osób z dobrymi wynikami chodzi do mojej szkoły. Gdy czegoś nie wiem, to starsi uczniowie pomagają nam i mówią, co gdzie się znajduje, więc nie ma stresu. Wszystko jest dla mnie nowe, nikogo nie znałam wcześniej, ale bardzo mi się tu podoba.
Emilia Kalwińska