Obetną diety komisji antyalkoholowej?

We wtorek, 5 grudnia, odbędzie się kolejna w tej kadencji i czwarta w tym roku nadzwyczajna sesja Rady Miasta Lublin. O jej zwołanie wnioskowali radni miejscy Prawa i Sprawiedliwości. Chodzi o ustalenia w Gminnym Programie Profilaktyki i Rozwiązywania Problemów Alkoholowych, a zwłaszcza o zapisy dotyczące wynagrodzeń członków komisji „antyalkoholowej”.


Środki na Program pochodzą z koncesji na sprzedaż alkoholu w mieście. Udziela ich miasto. W sprawie GPPiRPA najwięcej w urzędzie mówi się o ratuszowej Komisji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych. W ciągu kilku lat rozrosła się do ponad 26 członków, w tym sześciu radnych tej kadencji: czterech z PO, po jednym z PiS i Wspólnego Lublina. Wynagrodzenia dla jej członków (1,6-1,8 tys. złotych na rękę miesięcznie) pochłaniają ponad 650 tys. zł rocznie. Wśród dużych miasta to jeden z wyższych przeliczników.
Widząc ten wskaźnik, radni PiS chcą obcięcia diet o połowę. – Te pieniądze powinny być przeznaczone na pomoc dzieciom z rodzin z problemami alkoholowymi lub na infrastrukturę sportową – mówi Tomasz Pitucha, szef klubu radnych PiS.
Co ciekawe, radni koalicja rządzącej miastem… w pełni popierają te argumenty. – Uznajemy jednak, że nie potrzeba w tej sprawie aż nadzwyczajnej sesji. To przedwyborcze zabiegi. Projekt Gminnego Programu Profilaktyki i Rozwiązywania Problemów Alkoholowych stanie na sesji zwyczajnej 21 grudnia – przypomina Michał Krawczyk, szef klubu radnych PO.
W ciągu miesiąca jest kilka posiedzeń komisji alkoholowej. Za krótkie posiedzenia członkowie pobierają 10 procent minimalnego wynagrodzenia, czyli ok. 200 zł. Po zmianach ma to być 5 procent min. średniej krajowej. O zatrzymaniu tej tendencji od lat mówi Fundacja Wolności. Strażnicy jawności lubelskiego życia publicznego uznają też, że prezydent, któremu podlega komisja, nie powinien powoływać do niej radnych, którzy później decydują o jej działaniu – tak jak na najbliższej sesji. BACH