Obłędny poniedziałek

Takiego dnia pracownicy chełmskiej stacji pogotowia nie mieli już dawno. Prawie każdy kolejny wyjazd dotyczył zaburzeń psychicznych zarówno u dorosłych, jak i dzieci. 11-latek demolował mieszkanie, półnagi senior spuścił telefon w WC, a 32-latek konsekwentnie odmawiał jedzenia i opuszczenia łóżka.

(25 kwietnia) Chwilę po godzinie 7 rano mieszkaniec powiatu chełmskiego wezwał karetkę po tym, jak jego żona (48 lat) połknęła 70 tabletek psychotropowych. Kobieta miała już za sobą kilka nieudanych prób samobójczych i leczyła się psychiatrycznie. Celowo przedawkowała medykamenty, które przepisał jej lekarz. Została zabrana do szpitala.

Pół godziny po wezwaniu do 48-letniej samobójczyni, dyspozytor odebrał zgłoszenie o pobudzonej 11-latce. Dziewczynka nie chciała iść do szkoły, wpadła w histerię. Z relacji rodziców wynikało, że niedawno rozpoczęła terapię u psychologa.

O godzinie 8 przyszło kolejne zgłoszenie do pacjenta z zaburzeniami. Tym razem chodziło o cierpiącego na depresję 32-latka z Chełma, który od kilku dni nie chce wstać z łóżka i odmawia przyjmowania pokarmów. Mężczyzna twierdzi, że „życie się dla niego skończyło” i nie może wyjść na zewnątrz, bo ktoś go śledzi. Został zabrany do szpitala.

O godz. 10:20 dyspozytor odebrał telefon z pilnym wezwaniem do 11-letniego chłopca, który wpadł w szał i demoluje mieszkanie. Skonfliktowany z matką, nie chodzi do szkoły, jest pobudzony i ma napady agresji. „Mam was w d*pie” – krzyczał do próbujących mu pomóc ratowników medycznych.

Godzina 12, zgłoszenie do 72-letniego chełmianina, który uskarża się na silne bóle. Na miejscu okazało się, że półnagi pacjent nie ma pojęcia, gdzie są jego spodnie. Oświadczył za to, że wyrzucił telefon do WC, choć nie wie dlaczego. Okazało się, że starszy pan ma zdiagnozowaną schizofrenię i choć przyjmuje leki, wymaga pomocy – sam przyznał, że nocami pali w domu papierosy, które gasi o papierowe ręczniki. Oby nie doszło któregoś dnia do pożaru.

To tylko niektóre z poniedziałkowych interwencji, bo przykładowo około godz. 13:40 karetka jechała do 17-latki z napadami agresji. – Co za dzień! – komentują pracownicy pogotowia. (pc)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here