Obligacje z wątpliwościami

Dług Chełma rośnie, miasto jest wśród stu najbardziej zadłużonych samorządów w Polsce. Dlaczego tyle inwestycji w jednym roku? – większość radnych opozycji miała wątpliwości i wstrzymała się od głosu w kwestii uchwały o emisji obligacji. Jednak Jerzy Jaworski i Mariusz Kowalczuk zagłosowali za obligacjami, bo uznali, że mieszkańców tak naprawdę nie interesuje wysokość zadłużenia, ale to, czy mają pod domem chodnik, oświetlenie, bądź asfalt na ulicy.

Wydawało się, że uchwała w sprawie emisji obligacji o wartości 15 mln zł, okaże się zwykłą formalnością. Tym bardziej, że zapis o tym, iż miasto w bieżącym roku wyemituje papiery wartościowe, znalazł się w przyjętym w grudniu minionego roku budżecie Chełma na 2018 rok. Kilka banków zażądało jednak odrębnej uchwały rady miasta w tej kwestii. Tematem w minioną środę zajęli się radni. Pieniądze z obligacji, według tego co mówiła prezydent Agata Fisz, w całości zostaną przeznaczone na udział własny przy realizacji projektów za unijne fundusze.

Opozycja już na komisji budżetu i rozwoju gospodarczego miała w kwestii emisji obligacji poważne wątpliwości. Małgorzata Sokół chciała wiedzieć, na które inwestycje są pieniądze w budżecie, a na które trzeba pożyczyć. – Wartość wszystkich zadań wynosi ponad 60 mln zł – wyjaśniała Barbara Rozwałka, skarbnik miasta. – Mamy pokrycie na 45 mln zł, brakuje 15 mln zł, dlatego chcemy wyemitować obligacje.

Na sesji radna Sokół chciała wiedzieć, jak przedstawia się sytuacja finansowa miasta. – Zaciągamy kolejny kredyt. Nie chcę, żeby temat przemilczeć. Dług miasta przekroczył w przeliczeniu na jednego mieszkańca kwotę 2 tys. zł. Z danych o zadłużeniu wynika, że Chełm mieści się w pierwszej setce najbardziej zadłużonych miast w Polsce. Tymczasem Biała Podlaska jest na 476. miejscu, a Zamość na 754 – mówiła Sokół.

Do dyskusji włączyła się prezydent Agata Fisz. – W pierwszej setce jest też Lublin – stwierdziła. Sokół uznała, że nie można porównywać Chełma do stolicy województwa. Prezydent była innego zdania. – Obliczając zadłużenie czy to Chełma, czy Lublina, uwzględnia się te same wskaźniki. Obowiązują te same dane. Dług Lublina zbliża się do 70 proc. względem dochodów miasta, a Chełma – 46 proc. – wyjaśniła Fisz. – Skoro opieramy się na rankingach, to chcę powiedzieć, że nasze miasto jest liderem w województwie lubelskim w pozyskiwaniu funduszy zewnętrznych. Podpisaliśmy umowę na przebudowę amfiteatru, lada dzień podpiszemy na kolejną wielomilionową inwestycję (przedsięwzięcie w ramach Zintegrowanych Inwestycji Terytorialnych: rower miejski, zakup autobusów CLA, czy przebudowa placu dworcowego PKP – przyp. red.), a udziały własne zamierzamy pokryć właśnie z emisji obligacji.

Zdzisław Szwed uznał, że radni muszą pochylać się nad finansami miasta i muszą wiedzieć czy zadłużenie wzrasta. – Dlaczego tak gwałtownie staramy się realizować inwestycje w jednym roku? Jak dbamy o miasto, to przez całą kadencję, a nie tylko w roku wyborczym – stwierdził.

Maciej Baranowski uświadamiał radnego Szweda, że w tym roku, a nie wcześniej, pojawiła się szansa wykonania inwestycji z udziałem funduszy unijnych i dobrze, że miasto z niej skorzystało. Longin Bożeński przekonywał, że mieszkańcy powinni wiedzieć, jakie inwestycje zostaną zrealizowane za pieniądze uzyskane z wyemitowanych obligacji. – Muszą mieć jasny podział, co wykonano z własnych funduszy, a co za pożyczone – uzasadniał.
Zdaniem Mariusza Kowalczuka, mieszkańców nie interesuje wysokość zadłużenia miasta. – Spotykam się z ludźmi i rozmawiam z nimi. Oni chcą mieć pod domem chodnik, oświetlenie, asfaltową ulicę. Każdy radny powinien pójść do swoich okręgów i zapytać mieszkańców, czego najbardziej potrzebują, co ich interesuje – oznajmił.

Prezydent Agata Fisz podkreśliła, że z każdym rokiem dochody miasta rosną, dlatego też wskaźnik zadłużenia jest mniej więcej na tym samym poziomie. Z kolei skarbnik Barbara Rozwałka, by rozwiać wątpliwości radnych opozycji, dodała, iż projekt budżetu z zapisaną w nim emisją obligacji komunalnych o wartości 15 mln zł, pozytywnie zaopiniowała Regionalna Izba Obrachunkowa. – A także planowaną wysokość długu. Gdyby miała obawy, nie zrobiłaby tego – stwierdziła.

Zygmunt Gardziński, przewodniczący rady miasta przypomniał, że perspektywa finansowa 2014-2020 niedługo dobiegnie końca i może już nie być unijnych pieniędzy. – Póki natomiast są, trzeba z nich korzystać. Przed głosowaniem zadajmy sobie pytanie, za jaką wizją miasta jesteśmy – powiedział.

Za emisją obligacji głosowało dwunastu radny, dziesięciu z koalicji rządzącej miastem oraz Mariusz Kowalczuk i Jerzy Jaworski z PO. Z kolei Małgorzata Sokół, Anna Mirzwa i Dariusz Grabczuk z PO oraz Zdzisław Szwed, Eugeniusz Wilkowski i Longin Bożeński z PiS wstrzymali się od głosu. (s)