Obrońcy górek nie śpią

Pikieta obrońców górek czechowskich pod lubelskim ratuszem

Uwzględnienia wyników kwietniowego referendum domagają się przeciwnicy zabudowy górek czechowskich. Wzięli udział w pikiecie przed gmachem ratusza.


„Jakie ptaki, jakie drzewa? Deweloper wam zaśpiewa”, „Górki czechowskie, jesteście jak zdrowie – ile was trzeba cenić ten tylko się dowie, kto was straci”, „Jaki człowiek głupi obietnicę parku kupi?” – z takimi transparentami przyszli „obrońcy górek”. Dlaczego zorganizowali pikietę? „Mijają 2 miesiące od wygranego przez nas referendum.

Tymczasem pan prezydent oraz większość radnych nie odniosła się do wyników głosowania, które sami zarządzili. Władze miasta spytały mieszkańców o zdanie, a teraz udają, że nie słyszeli odpowiedzi” – czytamy na profilu facebookowym Towarzystwa dla Natury i Człowieka, będącego organizatorem akcji.

Przypomnijmy, że w kwietniowym referendum mieszkańcy opowiedzieli się przeciwko zabudowie górek, ale głosowanie było nieważne ze względu na zbyt niską frekwencję.

„Czy jest Pan/Pani za tym aby Gmina Lublin zmieniła obecnie dopuszczony miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego rodzaj zabudowy z usługowej, komercyjnej i sportowo-rekreacyjnej na zabudowę mieszkalno-usługową na nie więcej niż 30 ha terenu tzw. górek czechowskich, w zamian za sfinansowanie przez obecnego właściciela zagospodarowania pozostałych 75 ha tego terenu, jako zieleni publicznej (parku naturalistycznego), przy zachowaniu cennych przyrodniczo walorów i przekazanie go Gminie Lublin” – na tak sformułowane pytanie 7 kwietnia odpowiadali mieszkańcy.

Głosy na „nie” było 67,7% , głosy na „tak” – 32,3%. Oznacza to, że na „tak” zagłosowały 10 823 osoby, a na „nie” 22 708 osób. Frekwencja wyniosła 12,91%, co sprawia, że referendum jest nieważne. Aby było ważne, musiałaby wynieść co najmniej 30%.

Grzegorz Rekiel