Obywatel pokajał się i przeprosił prezydenta

Prezydent Krzysztof Żuk nie złoży pozwu sądowego przeciwko Sławomirowi Pawłowskiemu za słowa, jakie padły podczas nadzwyczajnej sesji Rady Miasta Lublin. Aktywista sugerował wówczas, że 20 lat temu prezydent Lublina mógł brać udział w sprzedaży górek czechowskich. Gdy emocje opadły, wycofał się ze swoich słów i przeprosił Żuka. Wyjaśnił, że został źle zrozumiany.


„Nie miałem na celu obrazić Pana czy w jakikolwiek inny sposób naruszyć Pana dobre imię i wizerunek. Nie twierdziłem ani wtedy, ani teraz oraz nie miałem intencji sugerowania Pana udziału w transakcjach sprzed 20 lat, a w szczególności czegokolwiek niezgodnego z prawem. (…) Proszę przyjąć moje szczere przeprosiny, zarówno za użycie niefortunnych sformułowań, jak także za nieudaną próbę szybkiego sprostowania” – czytamy w piśmie, jakie Sławomir Pawłowski skierował do prezydenta Krzysztofa Żuka. Katarzyna Duma, rzecznik prasowy ratusza, poinformowała, że w związku z tym prezydent nie złoży pozwu sądowego przeciwko aktywiście.

Przypomnijmy, że 25 lutego podczas nadzwyczajnej sesji Rady Miasta Lublin rajcy dyskutowali nad sprawami związanymi z ekologią. Obrady trwały prawie 13 godzin, a momentami emocje sięgały zenitu. Ich najważniejszym punktem była debata poświęcona sytuacji na górkach czechowskich. Głos, oprócz radnych, zabierali mieszkańcy. Sławomir Pawłowski, jeden z aktywistów, zastanawiał się, „kto przed laty sprzedawał górki czechowskie”.

– Nie była to bynajmniej Agencja Mienia Wojskowego, lecz delegatura Ministerstwa Skarbu Państwa. Dyrektorem delegatury był wówczas Krzysztof Żuk – powiedział Pawłowski, sugerując, że prezydent Lublina miał udział w transakcji. – Albo pan sprostuje, albo będę dochodził swoich praw na drodze cywilnej – odpowiedział Żuk. Pawłowski na sesji swoich słów nie odwołał, lecz –gdy emocje opadły, zmienił zdanie.

Aktywista w piśmie, jakie skierował później do K. Żuka, zapewniał, że „jego nawiązanie do sytuacji sprzed 20 lat było wyłącznie analogią do używania przez niektóre osoby zdarzeń z tamtych czasów, jako argumentu w dyskusji o bieżącym losie górek czechowskich”.

– „Rozumiem, że z uwagi na temperaturę spotkania oraz zapewne nieprecyzyjne sformułowania mogłem być inaczej zrozumiany. Kiedy usłyszałem, że odebrał Pan te słowa w sposób odmienny od tego, jakie znaczenie chciałem im nadać, miałem na celu natychmiast sprawę wyjaśnić, ale z przyczyn technicznych nie udało mi się tego zrobić – zapewnia Pawłowski.

Aktywista dodał, że „zależy mu wyłącznie na dobru społecznemu, jakości życia i powietrza w Lublinie i nie chce być w żaden sposób zaangażowany czy kojarzony politycznie”. – Ubolewam także, że wokół górek narósł spór polityczny, który przesłania i komplikuje racjonalną dyskusję nad rozwiązaniem tego problemu oraz, że nastąpiła niepotrzebna antagonizacja stanowisk pojawiających się w przestrzeni publicznej – uważa S. Pawłowski.

Grzegorz Rekiel

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here