Obywatele krytykowali, nie znieważali

Prokuratura nie wszczęła postępowania w sprawie znieważenia miejskich radnych Prawa i Sprawiedliwości na nadzwyczajnej sesji rady miasta 14 listopada ubiegłego roku.
Radni zawiadomili prokuraturę, że w trakcie wspomnianej sesji, na której głosowali w sprawie wygaszenia mandatu Krzysztofa Żuka, ze strony publiczności padły pod ich adresem wyrażenia „weź się powieś”, „Jezior do jeziora”, „Drozd na drzewo”, „won z Lublina” i wiele podobnych. Na profilu internetowym przewodniczącego klubu radnych PiS pojawił się wulgarny wpis, szkalujący radnego i jego rodzinę. W tej sprawie toczy się odrębne postępowanie. Prokuratura badała, czy doszło do złamania art. 226 kodeksu karnego – znieważenia funkcjonariusza publicznego podczas i w związku z pełnieniem przezeń obowiązków służbowych. Grozi za to ograniczenie lub pozbawienie wolności do roku.
Prokuratura uznała jednak, że wspomniane wypowiedzi nie były przestępstwem.
– Odnosiły się one wyłącznie do sfery działalności politycznej i stanowiły negatywny komentarz wyrażony w związku z głosowaniem w sprawie wygaśnięcia mandatu prezydenta miasta – stwierdza prok. Agnieszka Kępka, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Lublinie.
Prokuratora przez miesiąc prowadziła w tej sprawie czynności sprawdzające. Uznała też, że zachowanie przewodniczącego rady miasta Piotra Kowalczyka, który zdaniem radnych PiS pozostał bierny w tej sytuacji, „nie nosi znamion występku pomocnictwa do popełnienia jakiegokolwiek przestępstwa”.
– Rozpatrywane zachowanie radnych może być oceniane jedynie jako występek prywatnoskargowy, a zatem zawiadamiający mogą wystąpić do sądu z prywatnym aktem oskarżenia – dodaje prok. Kępka. CH