Ocalili już 213 osób

Obchody 10-lecia Fundacji DKMS w Lublinie

Październik był w naszym mieście miesiącem świadomości walki z nowotworami krwi – wszystko za sprawą fundacji DKMS, która w tym roku świętuje jubileusz 10-lecia.

Fundacja DKMS (niemiecki skrót nazwy Deutsche Knochenmarkspenderdatei można tłumaczyć: Baza Dawców Komórek Macierzystych) w Polsce działa od 2008 roku prowadzi rejestrację potencjalnych dawców szpiku. W Polsce dekadę temu dramatycznie brakowało dawców niespokrewnionych – było ich w naszym kraju 40 tysięcy. Obecnie jest ich 1 mln 500 tys., z czego 1 mln 400 tysięcy to dawcy skupieni w Fundacji DKMS. Polski rejestr jest drugim w Europie i czwartym na świecie. Wyprzedzają nas tylko takie kraje jak Stany Zjednoczone, Niemcy czy Brazylia.

A jak to wygląda w naszym województwie? Jeszcze w 2016 roku byliśmy trzecim od końca województwem pod względem ilości zarejestrowanych dawców. Obecnie ta sytuacja mocno się zmieniła. W województwie lubelskim jest 61 tysięcy potencjalnych dawców szpiku zarejestrowanych przez DKMS. Fundacja trzy lata temu otworzyła swoją filię na terenie Lublina i rozpoczęła działalność edukacyjną m.in. na uczelniach wyższych i w szkołach ponadgimnazjalnych.

Jedną z największych akcji rejestracyjnych w naszym mieście było poszukiwanie dawcy w 2016 roku przez uczniów III LO dla Beaty Nowak, ich nauczycielki chorującej na mielofibrozę – nowotwór krwi, wymagający przeszczepienia szpiku od dawcy niespokrewnionego. Jak podkreślają lekarze, prawdopodobieństwo znalezienia odpowiedniego dawcy dla pacjenta jest bardzo niskie. Im więcej potencjalnych dawców, tym więcej istnieje szans na życie dla chorych na nowotwory krwi. Według danych DKMS co godzinę jedna osoba w Polsce dowiaduje się, że ma białaczkę.

Kto może zostać dawcą?

Dawcą może zostać każdy ogólnie zdrowy człowiek pomiędzy 18. a 55. rokiem życia, ważący nie mniej niż 50 kg i o wskaźniku masy ciała nie wyższym niż 40 BMI. Dane wszystkich potencjalnych dawców komórek macierzystych wraz z typowaniami HLA przekazywane są do centralnego polskiego rejestru CRNDSiK Poltransplant, a także w formie zanonimizowanej (numer dawcy, typowania HLA, wiek, płeć) do bazy światowej i rejestrów międzynarodowych, gdzie dostępne są dla wszystkich chorych z całego świata. Dlatego wielu polskich dawców może pomóc pacjentom na całym świecie, a chorzy otrzymują szpik również od dawców spoza kraju. Istnieją dwie metody pozyskania krwiotwórczych komórek macierzystych. Pierwsza to pobranie komórek macierzystych z krwi obwodowej (tzw. pobranie peryferyczne, afereza). I właśnie ta metoda stosowana jest w 80% przypadków. Zazwyczaj wiąże się ona z jednodniową wizytą w klinice pobrania.

Pierwsza metoda

W przypadkach kiedy w ciągu jednego dnia nie uda się zebrać wystarczającej ilości komórek macierzystych, konieczne jest powtórzenie procesu kolejnego dnia. Na czym ona polega? Na cztery dni przed pobraniem oraz w dniu pobrania dawca przyjmuje podskórnie czynnik wzrostu. Substancja ta ma działanie zbliżone do hormonu i powoduje uwolnienie komórek macierzystych, występujących głównie w szpiku kostnym, do krwioobiegu. Po zakończeniu podawania czynnika wzrostu komórki macierzyste selekcjonowane są z krwi przy użyciu specjalnej metody (afereza), zbliżonej do pobrania trombocytów. Na obu ramionach dawcy zakładane są dojścia dożylne.

Krew przepływa z jednego ramienia poprzez tzw. separator komórek i wraca drugim dojściem dożylnym do organizmu. W separatorze komórki macierzyste odwirowywane są od reszty krwi i zbierane, jako materiał przeszczepowy. Po zebraniu wystarczającej liczby komórek materiał transportowany jest do kliniki, w której leczony jest biorca i tam przeszczepiany. Cały proces trwa około czterech godzin.

Pomogła 26-letniemu Włochowi

Dawca nie wymaga pobytu stacjonarnego w szpitalu i może przenocować w hotelu. W taki sposób pani Ewa pomogła choremu młodemu człowiekowi. Jak wspomina w rozmowie z „Nowym Tygodniem”. – Byłam dawcą komórek macierzystych dla 26-letniego Włocha. Pracowałam wtedy w przychodni medycznej, gdzie podczas akcji rejestracyjnej zgłosiłam się jako potencjalny dawca – mówi pani Ewa Olszowy. – Ja miałam pobierane komórki macierzyste z krwi obwodowej. Zabieg absolutnie nie był bolesny. Pięć dni przed otrzymywałam hormon wzrostu, a jego przyjmowanie powodowało lekkie skutki uboczne podobne do grypy. Bałam się tylko samego wkłucia, ale opieka była cudowna. Zabieg mogłabym powtórzyć, bo wiem, na czym on polega – mówi Ewa Olszowy, mama dawczyni Natalii.

– Wiem, że ta osoba żyje, ale nie mogę się z nią skontaktować, bo zabrania tego włoskie prawo. Jestem nadal aktywnym dawcą, ale jeszcze nie minęło dwa lata od pobrania. Rodzina bardzo mnie wspiera, bo moja siostra też chorowała kiedyś na białaczkę, a ja nie mogłam być wtedy dla niej dawcą – wyjaśnia.

Druga metoda

Drugą metodą pobrania szpiku jest pobranie komórek macierzystych z talerza kości biodrowej. Dawca musi 2-3 dni spędzić w szpitalu ze względu na konieczność znieczulenia ogólnego. Wokół tej metody narosło wiele mitów – najczęściej dawcy obawiają się, że jest ona niebezpieczna i bardzo bolesna. Tymczasem cały zabieg wykonywany jest pod narkozą a komórki macierzyste pobiera się z talerza kości biodrowej (a nie, jak błędnie myślą niektórzy, z rdzenia kręgowego) za pomocą igły punkcyjnej. W trakcie zabiegu konieczne jest wykonanie dwóch niewielkich nacięć, których proces gojenia przebiega z reguły bardzo szybko.

W tym przypadku pobiera się około jednego litra mieszanki składającej się z krwi i szpiku kostnego. Pobrany materiał regeneruje się w organizmie całkowicie w czasie 2-3 tygodni. Ze względu na znieczulenie ogólne dawca przyjmowany jest do kliniki pobrania na jeden dzień przed zabiegiem i pozostaje tam kilka dni. Procedura pobierania krwiotwórczych komórek macierzystych z talerza kości biodrowej odbywa się w warunkach całkowitej sterylności (sprzęt i narzędzia są jednorazowe, wysterylizowane). O tym, że zabieg nie jest specjalnie bolesny, najlepiej mówią sami dawcy.

213 rzeczywistych dawców z woj. lubelskiego

– Szpik oddałem ponad cztery lata temu. Wszystko zaczęło się od tego, że w wieku osiemnastu lat chciałem oddawać krew. Niestety, ze względu na niewielkie schorzenie dowiedziałem się, że nie mogę tego robić. Na szczęście znalazłem DKMS i wypełniłem pakiet rejestracyjny bez żadnego strachu. Znałem procedurę. Jak tylko dostałem legitymację, starałem się promować rejestrację w bazie – mówi Rafał Jachimowski, opiekun medyczny w DPS oraz zakładzie opiekuńczo-leczniczym w Lublinie, harcerz z zamiłowania.

– Pierwsze moje uczucia, gdy dowiedziałem się, że mogę zostać dawcą, to był strach i niedowierzanie, czy to na pewno chodzi o mnie. O to, czy chcę pomóc pytano mnie kilkakrotnie – zgodziłem się bez wahania. Jestem w grupie tych 20, 30 procent, którzy oddawali szpik kostny, a nie komórki macierzyste. W szpitalu spędziłem dwie doby, byłem doskonale traktowany. Sam zabieg był w znieczuleniu ogólnym, dolegliwości po nim można porównać z delikatnym uderzeniem w plecy. Jeszcze tego samego dnia byłem w stanie przejść się po obcym mieście i trochę pozwiedzać – dodaje.

– Swojego bliźniaka genetycznego nie znam, ale zaraz po pobraniu dowiedziałem się, że był to czteromiesięczny mały Amerykanin. To uczucie ciężko opisać słowami, to wielka ekscytacja, która trzyma mnie do dziś. Wiem, że udało mi się kogoś uratować. Chociaż na co dzień pracuję z ludźmi, pomagam im, to jest to jednak krok wyżej niż moja codzienna praca. Jestem w dalszym ciągu aktywnym dawcą, maksymalnie mogę oddać szpik czterokrotnie. Szpik z talerza kości biodrowej oddałbym ponownie, bez wahania – dodaje z przekonaniem.

Aby zostać dawcą, wystarczy np. zarejestrować się na stronie Fundacji DKMS. Jak pokazują statystyki, w ciągu 10 lat od rejestracji, maksymalnie 5 na 100 zarejestrowanych osób zostaje dawcą. Na zostanie nim wcześniej niż w przeciągu 10 lat większe szanse mają osoby młode. 1% z nich zostaje dawcą w ciągu pierwszego roku od rejestracji. Decyzję o rejestrowaniu się w bazie danych, aby nie odmówić osobie potrzebującej szpiku naszej pomocy, kiedy zadzwoni telefon z informacją o znalezieniu „genetycznego bliźniaka”. W województwie lubelskim już 213 osób zostało dawcami rzeczywistymi oddając szpik lub komórki macierzyste.

Emilia Kalwińska