Od Sienkiewicza do Trumpa

Kto uwielbia komiksy o Kajko i Kokoszu, czyta o pszczołach, a na emeryturze planuje kupić bujany fotel i zapas książek? Kto pochłaniał czterdzieści książek rocznie, ale nie lubi współczesnych pisarzy? Kto odpoczywa przy kryminałach, a kto odpręża się przy poradach Donalda Trumpa? Z okazji obchodzonego niedawno Światowego Dnia Książki chełmscy samorządowcy opowiadają o ty, co czytają.

Zygmunt Gardziński, przewodniczący Rady Miasta Chełm, w dzieciństwie i wczesnej młodości zaczytywał się w powieściach przygodowych. Przeczytał wszystkie tomy przygód Tomka Wilmowskiego autorstwa Alfreda Szklarskiego, czytał dużo powieści J. Verne`a i K. Maya.
– Po ukończeniu edukacji upodobałem sobie poza książką przygodową trylogię Henryka Sienkiewicza – mówi przewodniczący Gardzinski. – Od kilku lat ze względów zawodowych sięgam do książek naukowych. Odpoczywam przy powieściach kryminalnych. Ostatnio czytałem Simona Becketta, Katarzynę Bondę, Marka Krajewskiego oraz Marcina Wrońskiego. Właśnie kończę IX tom przygód komisarza Maciejewskiego autorstwa Marcina Wrońskiego pt. „Czas Herkulesów”. Dlaczego książka przygodowa lub książka akcji? Jestem osobą aktywną, lubię jak coś się dzieje. Stąd taki wybór. Jestem też miłośnikiem podróży. Staram się czytać codziennie. Książka pomaga mi w życiu. Dzięki czytaniu lepiej piszę, a w dyskusjach używam bogatszego słownictwa. Czytanie na co dzień pomaga mi w prowadzeniu zajęć ze studentami.
Według Augustyna Okońskiego, dyrektora Wydziału Oświaty Urzędu Miasta Chełm, książka jest idealnym towarzyszem wiosennych, weekendowych wyjazdów, a także domowego odpoczynku i lenistwa. Kiedy ma więcej wolnego czasu, lubi czytać różne czasopisma i sięga po ulubione książki. Najczęściej zagląda do literatury naukowej obejmującej zagadnienia dotyczące pedagogiki, pracy nauczyciela, prawa oświatowego czy zarządzania oświatą. Chętnie wraca do utworów Sienkiewicza i literatury fachowej. Najbardziej upodobał sobie książkę Karen Joy Fowler „Nie posiadamy się ze szczęścia” i zachęca do jej przeczytania.
– To amerykański bestseller, przetłumaczony na około trzydzieści języków – mówi dyrektor Okoński. – W szczęśliwej rodzinie Cook wydarzyło się przed laty coś strasznego, coś co dotknęło wszystkich i zmieniło ich życie. Na początku wydaje się, że jest to zwykła opowieść o rodzinie, tymczasem im dalej, tym bardziej czytelnik jest zaskoczony. Rosemary Cook opowiada historię swojej rodziny, dorzucając wciąż nowe fakty, przywołując w pamięci wciąż nowe zdarzenia. Klucz do rozwiązania zagadek tkwi w przeszłości. Powrót do niej to jak zajrzenie do puszki Pandory. Książkę czyta się szybko, choć wiele w niej wspomnień i dialogów. Fakty, narastające napięcie sprawiają, że czujemy się jakbyśmy byli razem z bohaterami. Antoine de Saint-Exupéry jest autorem mojej ulubionej książki z dzieciństwa – „Mały Książę”. Pamiętam, jak kiedyś mama czytała mi ten utwór. Zawsze podobała mi się postać głównego bohatera oraz jego wędrówki po planetach. Autor w książce stworzył bajkowy świat, w którym wszystko jest możliwe. Tytułowy bohater przenosi się bez trudu z planety na planetę, na każdej z nich spotyka innego człowieka, rozmawia ze zwierzętami. Z pewnością nie istnieją we wszechświecie planety zamieszkiwane przez Króla, Pijaka, Latarnika, Bankiera, nie ma mądrych lisów, jak ten z „Małego Księcia”. Są natomiast ludzie podobni do nich. Jest to książka o przyjaźni i miłości. Każdy powinien czuć się za kogoś odpowiedzialny, opiekować się nim. To jest sensem ludzkiego życia, decyduje o jego wartości.
Dyrektor Okoński poleca „Małego Księcia” zarówno dzieciom, jak i dorosłym, bo – jak mówi – każdy odnajdzie w tej pozycji różne wartości. Często powraca do tej książki i za każdym razem znajduje w niej nowe rzeczy wcześniej niedostrzegane, bo – „najważniejsze jest niewidoczne dla oczu”.
Stanisław Mościcki, wiceprezydent Chełma, mówi, że kiedyś pochłaniał do czterdziestu książek rocznie. Teraz brakuje mu czasu na tę rozrywkę, ale średnio osiem książek w ciągu roku udaje mu się przeczytać.
– Nie mam jednej ulubionej książki, ale największym sentymentem niezmiennie darzę polską klasykę – mówi wiceprezydent Mościcki. – Uwielbiam Trylogię i „Krzyżaków”, „Lalkę”, „Nad Niemnem”. Ulubione tytuły zagranicznych autorów to „Trzej muszkieterowie” i „Nędznicy”. Za współczesnymi pisarzami nie przepadam. W dzieciństwie najbardziej lubiłem bajkę „O krasnoludkach i sierotce Marysi”. Czytanie książek od zawsze wpływało na mnie bardzo pozytywnie, uspokajało mnie. Ubolewam, że obecnie z racji wykonywanych obowiązków mam na to znacznie mniej czasu.
Dla Ewy Jaszczuk, prezes Chełmskiej Spółdzielni Mieszkaniowej czytanie książek to przyjemność i sposób na relaks.
– Dzięki nim można przeżyć wspaniałą przygodę i oderwać się od rzeczywistości. Moja przygoda z książką na dobre zaczęła się od „Egipcjanina Sinuhe”, powieści historycznej Miki Waltariego – mówi prezes Jaszczuk. – Główny bohater, lekarz Sinuhe, relacjonuje zdarzenia całego swego życia, barwnie ukazuje ówczesny Egipt, faraonów i kraje sąsiadujące. Doświadcza licznych burzliwych przygód, przeżywa dramaty i namiętności. Polecam też: „Sto lat samotności” Gabriela Marqueza – arcydzieło literatury iberoamerykańskiej i światowej, „Doktora Żywago” Borysa Pasternaka opisującą losy lekarza na tle wydarzeń w Rosji, a także „Noce i dnie” Marii Dąbrowskiej przedstawiającą losy dwóch pokoleń rodziny Niechciców na tle Polski pod zaborami. Lubię książki historyczne, biograficzne, obyczajowe o tematyce społecznej i psychologicznej, dobrą sensację i kryminał. Mam swoich ulubionych autorów. To: John Grisham, William Wharton, Carlos Ruiz Zafón, Haruki Murakami, a także Zygmunt Miłoszewski i Marek Krajewski.
Tomasz Szczepaniak, wicestarosta powiatu chełmskiego, uwielbia komiksy „Kajko i Kokosz” Janusza Christy.
– Jako małego chłopca zafascynowali mnie tytułowi bohaterowie – oryginalni i wyraziści, jak na szare lata osiemdziesiąte minionego wieku – mówi wicestarosta chełmski. – Jestem szczęśliwym posiadaczem pierwszego łączonego wydania „Szkoły latania” i „Wielkiego turnieju” – jednego albumu z dwiema okładkami tytułowymi. Szkoła to oczywiście czas czytania lektur, z czym nigdy nie miałem problemu. Teraz, z racji zainteresowań, czytam przede wszystkim literaturę fachową, z zakresu hodowli pszczół i ogrodnictwa. Mam plan na emeryturę: kupię bujany fotel i dużo książek, na czytanie których obecnie brakuje mi czasu.
Robert Chełmicki, dyrektor Chełmskiej Biblioteki Publicznej, mówi, że każdy ma książki, do których wraca.
– To książki, które niosą jakieś przesłanie, są pełne mądrości, ale też takie, które nas bawią lub wiążą się z nimi jakieś wspomnienia – mówi dyrektor Chełmicki. – „Władca pierścieni” Tolkiena to niewątpliwie książka, do której wracam, a to za sprawą mojego 9-letniego syna, z którym wspólnie czytamy. Dużym atutem jest możliwość odczytania jej na różnych poziomach. Może to być opowieść dla młodego czytelnika i nie tylko, jest pełna przygód i interesujących akcji. Jest podpowiedzią i wskazówką, że nawet w trudnych życiowych sytuacjach wierność swym zasadom, wartościom i ideałom, pozwala na przezwyciężenie przeciwności. „Władca pierścieni” to prawdziwa uczta dla wyobraźni. Czas na książkę ma każdy, ale nie każdy ma na nią ochotę. Nie znaczy to, że czytam bardzo dużo i bardzo często, ale czytam chętnie. Najczęściej sięgam po kryminały i powieści fantasy, np. Sapkowskiego „Saga o Wiedźminie” czy ostatnio, którą przeczytałem i którą mogę gorąco polecić miłośnikom tego gatunku literatury „Metro 2035” – trzecia część fantastycznonaukowego cyklu Dmitrija Głuchowskiego. Ponadto staram się czytać książki autorów, których gościmy w ChBP, m.in. Grzegorza Kalinowskiego czy ostatnio zaproszonego Marcina Wrońskiego. Ulubiona książka z dzieciństwa to „Pan Samochodzik”. Przeczytałam wszystkie części i szkoda, że się skończyły.
Piotr Deniszczuk, starosta chełmski, często czyta książki w wydaniu elektronicznym tzw. e-booki.
– Z rozrzewnieniem wspominam czasy, kiedy czytało się po prostu pełną wersję papierowej książki – mówi starosta. – Pamiętam, jak pani od polskiego zadała przeczytanie „Krzyżaków”, a w bibliotece był tylko jeden egzemplarz tej książki. W klasie kilkanaścioro uczniów i miesiąc na przeczytanie. I wtedy było narodowe czytanie literatury pięknej. Zbieraliśmy się wieczorami całą klasą po domach i czytaliśmy na głos, aby wszyscy słyszeli. Wychowałem się na literaturze klasycznej: „Krzyżacy”, Trylogia, „Pan Tadeusz”, „Chłopcy z Placu Broni”, „Anielka”, „Janko Muzykant”, „Odprawa posłów greckich”, „Mały Książę”, „Kamienie na szaniec” i wiele innych. Dzisiaj nie zaniedbuję pasji czytania i poznawania. Robię to najczęściej w podróży, ale są to już e-booki. Ostatnio, będąc w szpitalu, miałem okazję w spokoju poczytać. Była to książka pt. „Myśl śmiało i pokaż na co cię stać” Donalda Trumpa i Billa Zankera. Autorzy w interesujący i prosty sposób opowiadają o tym, jak działają najtęższe umysły biznesu naszych czasów. Z sympatią i uśmiechem odebrałem tę lekturę. W wielu przypadkach zgadzam się z autorami. Przytoczę kilka cytatów: „Myśl o wszystkich dobrych rzeczach, które chcesz zrobić w życiu”, „Nie możesz nigdy spocząć na laurach, niezależnie od tego, jak dobrze idą twoje interesy”, „Aby osiągnąć wielki sukces na jakimkolwiek polu, musisz nabierać impetu”, „Nigdy nie trać wiary w siebie”. Mój ulubiony cytat to „specjalistyczna wiedza zwiększa impet”. Zachęcam wszystkich do czytania, nie tylko z okazji „Dnia Książki” czy akcji narodowego czytania. Czytajcie dla siebie, to pobudza myślenie i kreatywność. Nigdy nie jest tak, że człowiek wszystko wie i wydaje mu się, że już nie musi czytać. Czytać powinien zawsze. (mo)