Odcięli rolników od upraw

– Przez lata jeździliśmy tędy na nasze pola, straż pożarna przejeżdżała przez te tory, gdy ogień wybuchł w lesie. I nagle komuś to zaczęło przeszkadzać! – denerwują się mieszkańcy Żulina. W ubiegłym tygodniu spółka PKP PLK zlikwidowała jeden z przejazdów kolejowych w tej miejscowości.

Poirytowani i rozżaleni mieszkańcy Żulina w gminie Łopiennik Górny skontaktowali się z nami w ostatni piątek. – Pomóżcie nam, bo wszyscy nas opuścili – mówił jeden z naszych Czytelników. – PKP zlikwidowały przejazd, z którego korzystaliśmy, jadąc na nasze pola. Nie wiem, jak my w tym roku zboże posiejemy, jak zbierzemy plony? – zastanawia się mężczyzna. W Żulinie byliśmy kilka godzin później. – Proszę zobaczyć, co oni nam zrobili! – denerwowała się starsza pani. – Z przejazdu przez tory w tym miejscu korzystamy od dziesięcioleci. Nikomu to nigdy nie przeszkadzało i było bezpiecznie. Nigdy nie doszło w tym miejscu do żadnego wypadku – podkreśla.
– Ja za tymi torami mam wielkie pole, na którym uprawiam zboże. Jak ja mam teraz na to pole dojechać traktorem czy kombajnem? Mam ręcznie siać, ręcznie zbierać? Tory są położone na wzniesieniu, nie da ich pokonać, a innego dojazdu na te pola nie ma – mówi inna mieszkanka Żulina.

Problem będą mieli też strażacy. – Do pożaru w lesie doszło już kilka razy i straż pożarna zawsze tędy na akcje jeździła. A tylko czekać, jak las znów się zapali, wystarczy, że będzie sucho i ktoś jadący pociągiem wyrzuci przez okno peta – zauważa jeden z mężczyzn.
Mieszkańcy Żulina mają żal nie tylko z tego powodu, że ktoś zlikwidował im przejazd. Jest im przykro, że nikt nie pytał ich o zdanie. – Na kartce, jaką tu powiesili, jest napisane, że przejazd zniknie, jeżeli w ciągu 30 dni nie zgłosi się nikt, kto chciałby podpisać z PKP umowę na użytkowanie tego przejazdu. Tymczasem oni tu po prostu przyszli w czwartek i postawili szlabany. Be żadnego ostrzeżenia – dowiadujemy się. Do tematu wrócimy za tydzień. (kg)