Odepchnięta może być nieobliczalna

Panie coraz częściej imają się przestępstw. Nie chodzi jednak o zwykłe kradzieże czy pobicia, ale stalking, czyli uporczywe nękanie byłych ukochanych i ich nowych partnerek. Oszukane, zdradzone, porzucone potrafią być naprawdę niebezpieczne. Określenie „słaba płeć” w tym przypadku nie ma nawet najmniejszej racji bytu.

Kobiety z reguły specjalizują się w przestępczości bezprzemocowej – imają się oszustw, podrabiania dokumentów, wyłudzeń, posiadania narkotyków czy przechowywania towarów z przemytu. O ile jednak spośród tych „pospolitych” przestępstw popełnianych na terenie miasta i powiatu, 85% stanowią te, w których sprawcami są mężczyźni, o tyle w przypadku sprawców stalkingu rozkład ról dzielony jest równo 50:50.
– W 2015 roku prowadzonych było 45 postępowań w sprawach o stalking, a w 2016 roku – 46. Co ciekawe, połowa z nich bazowała na tle obyczajowym, a nękającymi były kobiety. Część z nich korzystała z pomocy psychologicznej – mówi Andrzej Lebiedowicz, zastępca prokuratora rejonowego w Chełmie.
Czym właściwie jest stalking? Kto przez uporczywe nękanie innej osoby lub osoby jej najbliższej wzbudza u niej uzasadnione okolicznościami poczucie zagrożenia lub istotnie narusza jej prywatność, podlega karze pozbawienia wolności do 3 lat – taki zapis widnieje w art. 190a Kodeksu Karnego.
Chełmianki (średnio w wieku od 20-30 lat, choć w 3 przypadkach były to kobiety w wieku 40-50 lat), które nie mogą pogodzić się z faktem, że ich były partner ułożył sobie życie z inną, nie dają mu tak łatwo o sobie zapomnieć. Zaczyna się od niewinnych sms-ów i maili, potem treści wiadomości stają się coraz bardziej agresywne, a czasem wręcz obsceniczne. Do tego dochodzą głuche telefony nocą, aż wreszcie – gdy odrzucone i wściekłe zauważają, że ta droga donikąd nie prowadzi, bo były ukochany jest w dalszym ciągu z inną – zaczynają nękać jego nową dziewczynę. Grożą, straszą, wystają samotnie pod domem kobiety czy idą w obstawie koleżanek, by dobitniej przekonać ją do zerwania z ukochanym i usunięcia się jak najdalej. – Na szczęście żadne jeszcze tego typu zachowanie nie doprowadziło do samobójstwa ofiary – dodaje prok. Lebiedowicz.
Średnio po miesiącu nękania ofiara, a zarazem rywalka sprawczyni, nie wytrzymuje i zgłasza sprawę policji i prokuraturze. Nawet jeśli ofiarą jest jedynie były partner, to jego nowa kobieta mówi „Stop” i występuje w roli pośrednika, a potem skłania zawstydzonego mężczyznę do złożenia zeznań.
Większość prowadzonych spraw zakończyła się na mediacjach, warunkowym umorzeniu i grzywnach w wysokości do 1500 zł. Ale choć kary dla kobiet są z zasady o wiele łagodniejsze, niż w przypadku mężczyzn, to z pewnością po oddaniu ponad tysiąca złotych nękająca od razu jest w stanie się odkochać i dać spokój swojemu eks.
Sam stalking dopiero w 2011 r. zaczął funkcjonować jako przestępstwo. Wcześniej był traktowany jak wykroczenie. Najgłośniejszym echem odbiła się sprawa z przełomu 2009 i 2010 r., kiedy to 30-letnia wówczas Anna Z. nękała sms-ami byłą żonę swojego kochanka. Z., jako asystentka sędziego w Lublinie, uwikłała się w romans z policjantem z Chełma. Ten zgodnie z obietnicą rozwiódł się z żoną, ale niebawem znów z nią zamieszkał. Z., która w międzyczasie awansowała na sędzinę Sądu Rejonowego w Białej Podlaskiej, dostała białej gorączki. Do tego stopnia, że wysłała nawet kobiecie zdjęcie penisa jej byłego męża z… zabawką dziecka! Nie pomogły apelacje – Anna Z. została dyscyplinarnie wydalona z sądownictwa.
Z kobietami lepiej nie zadzierać, bo rozjuszone potrafią być zawistne i mściwe. Jedna drugą kopnie, szturchnie z zazdrości, zniszczy mienie i już oskarżenie prywatnoskargowe gotowe. Oskarżona – w odwecie – oskarża tamtą o coś innego i tak koło się toczy, a sprawy na biurko prokuratorów piętrzą. (pc)