Odesłani z PSZOK-u z odpadami

Zrobiła wiosenne porządki, pojechała oddać stare graty do Punktu Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych, a pracownicy odesłali ją z kwitkiem. W takiej sytuacji znaleźli się też inni chełmianie. – Zarząd spółki zdaje sobie sprawę z negatywnych emocji, które wywołują podejmowane decyzje, ale liczy na zrozumienie powagi sytuacji oraz empatię mieszkańców – odpowiada prezes MPGK.

Jak opowiada nasza Czytelniczka, na początku ubiegłego tygodnia pojechała z przyczepką załadowaną odpadami po wiosennych porządkach do Punktu Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych przy ul. Bieławin w Chełmie. Na miejscu jednak zastała zamkniętą bramkę oraz innego mieszkańca miasta, który również chciał pozbyć się niepotrzebnych rzeczy. Gdy udało im się wreszcie skontaktować z pracownikiem miejskiej spółki, dowiedzieli się, że nikt nie wpuści ich na teren PSZOK ani nie odbierze przywiezionych odpadów.

– Nie rozumiem, dlaczego. Przecież odpady z nieruchomości na terenie miasta są odbierane normalnie. Czy naprawdę nie można było wprowadzić innych środków ostrożności albo wyznaczyć miejsce, gdzie mieszkańcy mogą w takim razie zostawić rzeczy? – pyta kobieta, która na daremno krążyła z przyczepką po Chełmie.

Marcin Czarnecki, prezes MPGK odpowiada, że decyzja o zawieszeniu działalności PSZOK zapadła jeszcze 13 marca, w związku z ogłoszoną pandemią, a informacja o tym została zamieszczona w Internecie. Jak wyjaśnia, było to konieczne, gdyż specyfika tego typu miejsc gromadzenia odpadów uniemożliwia utrzymanie bezpiecznego stanu sanitarno-higienicznego, ograniczającego możliwość rozprzestrzeniania się koronawirusa.

– Priorytetem na tę chwilę jest ochrona nie tylko mieszkańców miasta, ale przede wszystkim pracowników spółki, poprzez ograniczenie do niezbędnego minimum wszelkich kontaktów potencjalnie niebezpiecznych – mówi prezes, zaznaczając, że przecież obok PSZOK znajduje się zakład wodociągów, ZOM i oczyszczalnia ścieków, wymagające zachowania specjalnych procedur w zakresie bezpieczeństwa systemu zaopatrzenia w wodę i ciągłości odprowadzania ścieków.

– Zamknięcie obiektu ogranicza powody, dla których mieszkańcy opuszczają swoje domy, nie przestrzegając odgórnych zaleceń władz i służb państwowych. Istnieje wiele alternatywnych i tymczasowych rozwiązań, chociażby złożenie odpadów w workach w obrębie nieruchomości do czasu wznowienia obsługi w PSZOK – dodaje Czarnecki. (pc)