Odorem odstraszają pasażerów

Bezdomni i zbieracze puszek są utrapieniem pasażerów, korzystających z komunikacji miejskiej. Jazda z takimi osobami do przyjemnych nie należy, o czym ostatnio przekonał się jeden z emerytowanych chełmskich nauczycieli. Zbigniew Grzesiak, prezes Chełmskich Linii Autobusowych, podkreśla, że żaden przepis nie zabrania osobom, które nie pachną zbyt przyjemnie, korzystać z miejskich środków transportu.

– Współczuję biednym ludziom, bezdomnym, bo ich życie jest bardzo ciężkie – mówi emerytowany nauczyciel jednej z chełmskich szkół podstawowych (nazwisko do wiadomości redakcji). – Ale pewne zachowania trudno zaakceptować i przejść obok nich obojętnie.
Jak mówi nasz Czytelnik, któregoś dnia skorzystał z komunikacji miejskiej. Na przystanku u zbiegu ul. Lwowskiej i alei Armii Krajowej do autobusu weszło dwóch bezdomnych z workami pełnymi puszek.
– Za tym panami do pojazdu wdarł się smród nie do wytrzymania – opowiada. – Tego nieprzyjemnego zapachu nie dało się znieść. Pasażerowie w pośpiechu zmieniali miejsca i cisnęli się na końcu autobusu, by być jak najdalej od tych ludzi. Na kolejnym przystanku, przy ul. Ogrodowej, wolałem wysiąść, bo jazda w takim smrodzie do przyjemnych nie należała. Podobnie postąpiła większość pasażerów. Zastanawiam się, czy śmierdzący pasażerowie powinni być wpuszczani do autobusów?

Zbigniew Grzesiak, prezes Chełmskich Linii Autobusowych, podkreśla, że sprawa jest bardzo delikatna i ciężko ją sformalizować. – W efekcie mogłoby się to skończyć tym, że kierowcy na każdym przystanku musieliby wychodzić z kabiny i kogoś wypraszać, a przez to cała komunikacja miejska miałaby opóźnienie – mówi. – Pasażerowie takie uciążliwości powinni zgłaszać kierowcy, natomiast musimy mieć na uwadze to, że jeśli chodzi o sprawy związane z zapachem i oceną, czy ktoś śmierdzi, czy nie, to jest to kwestia bardzo subiektywna – podkreśla prezes. – Mimo to kierowca na najbliższym przystanku ma prawo zareagować na zgłoszenie i gdy stwierdzi, że któryś z pasażerów nieładnie pachnie, może grzecznie wyprosić go z pojazdu. Na pewno takiej osoby, jeśli nie zakłóca porządku publicznego, nie można siłą wyrzucić z autobusu. Bezdomni sami w sobie mają ciężką sytuację życiową. Nie posądzamy ich o to, że specjalnie wsiadają do autobusów, by „dokuczyć” innym pasażerom – dodaje Z. Grzesiak.

Wiele miast decyduje się na zakaz korzystania z komunikacji miejskiej dla osób, które nie pachną zbyt przyjemnie. Przyjmowane są regulaminy, które przewidują możliwość wyproszenia z pojazdu osób budzących odrazę wśród pozostałych pasażerów. Odnosi się to zarówno do bardzo przykrego zapachu, jak i odrażających zachowań.
Ponad dwa lata temu w Lublinie wprowadzono przepisy, dzięki którym można usunąć z pojazdu komunikacji miejskiej pasażera, który swoim wyglądem, zapachem lub zachowaniem przeszkadza innym. Wywołało to burzliwą dyskusję wśród tamtejszych radnych. Jedni argumentowali, że każdy ma prawo jeździć autobusem, inni odpowiadali, że owszem, ale nie może uniemożliwiać przejazdu większej liczbie osób.
(ptr)