ODR wciąż bez kierownika

Włodawski Ośrodek Doradztwa Rolniczego nie ma kierownika. Siedmioosobowy zespół nie ma szefa od 6 grudnia ub.r., gdy ze stanowiska odwołano Zofię Fulman.

Po odwołaniu pani kierownik wszystkie sprawy pracownicze, np. urlopy i inne kwestie kadrowe, pracownicy włodawskiego ODR muszą załatwiać w siedzibie w Końskowoli. Brak szefa Ośrodka zauważyli oczywiście także rolnicy korzystający z usług ODR. – Nawet, w razie czego, nie mam do kogo się poskarżyć na ewentualną opieszałość pracowników – mówi Józef z Suszna. – Czyżby PiS miało aż tak duży problem ze znalezieniem odpowiedniego kandydata?
Wcześniej za pewniaka uważało się pracownika ODR-u – Norberta Hoeflera. Teraz we Włodawie mówi się, że najpewniej kierownik zostanie przywieziony „w teczce”. Tak było w przypadku chociażby włodawskiego biura ARiMR, gdzie pani kierownik dojeżdża 50 km do pracy.

Ośrodki doradztwa rolniczego zajmują się m.in. odpłatnym tworzeniem biznesplanów do kredytów dla rolników, a także doradztwem przy pozyskiwaniu przeróżnych funduszy unijnych oraz specjalistycznymi szkoleniami. W przeszłości nadzorowali je wojewodowie, ale za rządów PO-PSL oddano je marszałkom województw, wtedy i dziś w większości opanowanych przez koalicje PO-PSL. Od ub.r. podlegają ministrowi rolnictwa w rządzie utworzonym przez PiS. ODR-y, bez względu na to przez kogo były nadzorowane, zawsze były łakomym kąskiem dla partii politycznych. Obecnie dyrektorzy ODR-ów zarabiają nieco ponad 10 tys. zł brutto miesięcznie, zaś kierownicy kilkuosobowych ośrodków (jak we Włodawie) niecałe 3 tys. brutto. (gd)