Odszedł wybitny znawca tenisowych problemów

Witold Miszczak, legenda lubelskiego dziennikarstwa, najlepszy tenisista wśród dziennikarskiej braci, z Jackiem Gdulą znał się od kilkudziesięciu lat.
Nigdy nie zagrali przeciwko sobie, bo, jak przyznaje pan redaktor, nie miałby w rywalizacji ze znakomitym rywalem najmniejszych szans na jakikolwiek sukces. Za to wspólnie między innymi reprezentowali Lublin w towarzyskim meczu dziennikarzy w 2013 roku przeciwko zespołowi z Warszawy, rozgrywanym w ramach Memoriału Marka Obary i Andrzeja Wawrzyckiego. Miszczak z Gdulą rozbili wówczas ekipę ze stolicy, wygrywając 5:0!
– Znaliśmy się klika dziesiątków lat – wspomina red. Witold Miszczak. – Gdy był juniorem, stwierdziłem, że jest bardzo fachowo szkolony, co generalnie było cechą tenisistów świdnickiej Avii. Później, pisząc i relacjonując na antenach radiowej i telewizyjnej zawody tenisowe, często miałem okazję pozytywnie wyrażać się o grze Jacka.

Kiedy, z racji upływającego czasu, przeistaczał się coraz częściej w szkoleniowca – choć nie stronił o udziału w turniejach (popularny dziś ATP, czyli Amatorski Tenis Polski), obserwowałem jego wychowanków. Kilkunastu gra z powodzeniem w prawdziwych zawodach do dziś – nie tylko na kortach krajowych. A uroczystości żałobne na pogrzebie Jacka odprawiał nie kto inny, jak jego wychowanek ks. prof. Jarek Popławski – aktualny mistrz świata duchownych!
Jacek uczył piękna tenisa moich bliskich – siostrzeńca Michała Terleckiego i wnuka Antka Berbecia. Kilka dni przed śmiercią dzwonił do mnie i pytał … „z kim będzie ćwiczył twój Antoś?”
Cóż, łza się w oku kręci… Szkoda człowieka, szkoda kolegi, szkoda wybitnego znawcy tenisowych problemów.