Ogród Saski nie dla psów

Bartłomiej Bałaban i Andrzej Jaworski nie wykluczają złożenia kasacji od wyroku WSA

Zakaz wprowadzania psów do Ogrodu Saskiego zgodny z prawem – orzekł w miniony wtorek, 18 lipca, Wojewódzki Sąd Administracyjny. Dwaj lublinianie, którzy od trzech lat skarżą w sądach ustanowiony przez radę miasta regulamin ogrodu, nie wykluczają, że złożą skargę kasacyjną.


Spór o zapis w regulaminie, zakazujący wprowadzania do Ogrodu Saskiego psów (nie licząc psów przewodników), trwa od 2014 roku. Dwaj lublinianie, Bartłomiej Bałaban i Andrzej Jaworski, walczyli o jego zniesienie.
W 2015 roku WSA w Lublinie uznał, że społecznicy, choć są właścicielami psów, nie wykazali interesu prawnego w skardze. Ale lublinianie nie zrezygnowali ze swojej batalii. Odwołali się do Naczelnego Sądu Administracyjnego, zyskując po drodze merytoryczne wsparcie Rzecznika Praw Obywatelskich. Wiosną tego roku NSA ogłosił, że samo posiadanie psa wystarczy, by właściciele czworonogów odczuwali skutki prawne wspomnianego ograniczenia i skierował sprawę do merytorycznego rozpatrzenia jeszcze raz przez sąd wojewódzki.
Rozprawa odbyła się 6 lipca. Wyrok ogłoszono w miniony wtorek.

Odpowiednie wyważenie

Sąd oparł wyrok na zapisach ustawy o samorządzie gminnym (art. 40), o zasadach i trybie korzystania z gminnych obiektów i urządzeń użyteczności publicznej). – Ta uchwała nie regulowała kwestii utrzymania czystości. Ustanawiając taki regulamin, rada miasta wyważyła zasady użytkowania tego obiektu – uzasadniał sędzia Jacek Czaja.
Na wyrok przełożył się też historyczny i unikatowy charakter Ogrodu Saskiego. – Ma on wyjątkowe znaczenie w Lublinie. Istnieje 180 lat, jest jedyną tego rodzaju zorganizowaną zielenią. W wielu tego rodzaju parkach Europy dopuszczalne są takie ograniczenia – podkreślał sędzia.
Zdaniem sądu rada miasta należycie wyważyła zapisy regulaminu, a oczekiwania mieszkańców, by władze dodatkowo kontrolowały sprzątanie po zwierzętach, byłyby „absolutnie irracjonalne”. Sąd oddalił skargę. Sędzia wykluczył możliwość rejestracji dźwięku i obrazu przy wyroku, kierując się „interesem sądu”.

Regulamin uniwersalny…

Zadowolenia z rozstrzygnięcia nie ukrywała reprezentująca miasto prawniczka. – Cieszę się z wyroku. Pokazuje on, że miasto wyważyło racje mieszkańców – mówiła Helena Hułyk.
Ratusz podkreśla, że jako zarządca parku zagwarantował społeczności uniwersalny regulamin. – Jest on swego rodzaju kompromisem, który wyważa potrzeby różnych grup użytkowników. Wzorowaliśmy się na rozwiązaniach z podobnych historycznych parków – mówi Beata Krzyżanowska, rzecznik prasowy prezydenta Lublina i przypomina, że w tej sprawie swoje zastrzeżenia zgłaszali też przeciwnicy wprowadzania do ogrodu psów. – Mieliśmy także wnioski od osób, które chciały spędzać czas w parku wolnym od zanieczyszczeń.

Czy wykluczający?

Skarżący nie byli zadowoleni. – Powinniśmy być szczęśliwi, że można chodzić z psem po mieście. Wszystkich właściciel psów uznaje się za domniemanych winnych – mówił ironicznie Bartłomiej Bałaban. – Już w pierwszym podejściu (2015 rok) sąd zapobiegawczo podszedł w rozpatrywaniu sprawy. Spodziewaliśmy się tego – dodał.
– Czekamy na pisemne uzasadnienie wyroku. Usłyszeliśmy więcej opinii niż merytorycznych argumentów. Gdy otrzymamy uzasadnienie, zadecydujemy, czy składać skargę kasacyjną – dodał Andrzej Jaworski.
BARTŁOMIEJ CHUDY

Strażnicy zapowiadają kary

Mieszkańcy przyłapani z psem w Ogrodzie Saskim muszą się teraz liczyć z mandatem karnym. – Do tej pory stosowaliśmy pouczenia i zwracaliśmy uwagę. Za brak nadzoru i niesprzątanie Straż Miejska nałożyła w tym roku tylko po jednym mandacie w kwocie 50 złotych – mówi Robert Gogola, rzecznik prasowy Straży Miejskiej w Lublinie i dodaje, że po ostatnim wyroku strażnicy będą mogli karać już za samo wejście z czworonogiem do parku. – Wysokość mandatu to w tym przypadku od 20 do 500 złotych. Przypominamy mieszkańcom o obowiązującym regulaminie – dodaje Robert Gogola. BCH